żywienie

Niedoczynność tarczycy na talerzu – co jeść, czego unikać i na co zwrócić uwagę

napisała niedoczynna 18 grudnia 2018 4 komentarze

Diagnoza uderzyła Cię jak piorun z jasnego nieba. Nie dowierzasz, że Twoje fatalne samopoczucie odczaruje nagle mała tabletka. Zanim zdecydujesz się na pomoc dietetyka, wertujesz Internet i znajdujesz multum sprzecznych informacji. Chcesz wiedzieć, czy istnieje jedna słuszna i skuteczna dieta dla osób z niedoczynnością tarczycy. Odpowiedź jest prostsza, niż Ci się wydaje.

Ta odpowiedź brzmi NIE. Dlaczego? Bo różnimy się między sobą. Spójrz na swoją koleżankę z Hashimoto, która nie ma żadnych objawów i nie rozumie, jak to możliwe, że tak trudno podnieść się z łóżka każdego dnia. A może właśnie Ty jesteś tą koleżanką? Każdy niedoczynny organizm jest inny — mamy różne niedobory i choroby współistniejące, jak np. insulinooporność czy celiakię i wtedy nasza dieta będzie różnić się od żywienia w „zwykłej” niedoczynności.

Dieta to też dość niefortunne określenie. Dieta kojarzy nam się z tymczasowymi ograniczeniami, wyrzeczeniami, głodowaniem i patrzeniem na śmieciowe jedzenie tym tęskniącym wzrokiem… Tutaj potrzeba zmiany nawyków żywieniowych, tylko wtedy sukces będzie murowany. A żeby zmiana stała się nawykiem potrzeba dokładnie… 21 dni 🙂 Do dzieła!

Przedstawiam Wam garść przydatnych informacji na temat odżywiania przy niedoczynności tarczycy i/lub Hashimoto, które opracowałam na podstawie książek „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie” oraz „Plan ratunkowy dla tarczycy i nadnerczy”, mojej współpracy/dysput z dietetykami i endokrynologami oraz własnego, niedoczynnego doświadczenia. W tym miejscu chciałabym podkreślić, że ten artykuł w żadnym wypadku nie zastępuje konsultacji lekarskiej.

Dieta na talerzu niedoczynnych

Istnieje kilka nurtów dietetyki, które często poleca się osobom z niedoczynnością. Dotychczas największą popularnością cieszy się dieta paleo, której koncepcja zakłada, że jesteśmy genetycznie przystosowani do diety naszych paleolitycznych przodków, jesteśmy więc myśliwymi i zbieraczami – w najważniejszym skrócie – unikamy żywności przetworzonej, w niektórych kręgach mówimy na to „czysta micha” :).

Inną opcją jest dieta metaboliczna, którą często stosują osoby z insulinooporonością, ale sprawdzi się też u niedoczynnych z rozleniwionym metabolizmem. Ten trend zakłada, że każdy z nas ma indywidualny typ przemiany materii i plan żywienowy powinien być do niego dostosowany. I tak oto, jeśli jesteś szybkim spalaczem potrzebujesz więcej białka i tłuszczu, a nieco mniej (ale wciąż!) węglowodanów. Jeśli jesteś wolnym spalaczem (Twój organizm wolno rozkłada węglowodany) to na Twoim talerzu będą gościć głównie warzywa, produkty pełnoziarniste i nabiałowe. Jeśli jesteś typem mieszanym, stosujesz zasadę złotego środka.

Kolejnym nurtem, stosowanym dość często przez osoby chore na zapalenie tarczycy typu Hashimoto, jest dieta przeciwzapalna (lub antyzapalna), której celem jest wyciszenie stanu zapalnego i wykluczenie składników prozapalnych i potencjalnie uczulających. Jako żywność prozapalną dr Romm klasyfikuje nabiał, kukurydzę, soję, orzechy, psiankowate (pomidory, paprykę, ziemniaki i bakłażan) oraz drożdże. Do tej listy dr Wentz dorzuca jeszcze cukier, jaja, kofeinę, rośliny strączkowe, wodorosty i zboża.

To tylko kilka propozycji, a znakomita większość dietetyków i tak pewnie postawi na redukcję i zacznie obcinać Ci kalorie. Nie jestem zwolenniczką tego typu rozwiązań – jedna z lokalnych dietetyczek zaleciła mi dietę 1400 kcal, kiedy jeszcze karmiłam piersią (a tu zapotrzebowanie trzeba przecież zwiększyć o 500 kcal), czyli powinnam przeżyć na 900 kcal… Efektem byłoby oczywiście… puchnięcie. Organizm głodujący, to organizm, który ze stresu odkłada „oponkę” na gorsze czasy. Właśnie dlatego odradzam niedoczynnym stosowanie diet opartych na głodówkach lub nieracjonalnym żywieniu, które gwarantuje efekt jojo i przeciążenie nadnerczy: diety Dunkana, diety kopenhaskiej, postu dr. Dąbrowskiej i innych diet cud, w których efekty pojawiają się tak samo spektakularnie, jak znikają.

Uważam, że najrozsądniejszym rozwiązaniem (sama je stosuję) jest przestrzeganie zasady „wiem, co jem i jem tylko to, co widzę”, czyli koniec z produktami przetworzonymi i fast foodami – to właśnie te produkty tak naprawdę nas nie odżywiają, a jedynie uszkadzają błonę śluzową jelit i wpędzają w przewlekłe stany zapalne, a w konsekwencji – w choroby autoimmunologiczne.

Jak zatem komponować posiłki?

Tak, aby uzupełnić niedobory składników odżywczych, uszczelnić jelita i sprawić radość Twoim kubkom smakowym 🙂

Na pewno spotykasz się z różnymi poradami dotyczącymi proporcji składników – dr Wentz wspomina o kompozycji złożonej z 15% węglowodanów, 50-60% białek i 25-30% tłuszczów. Hartwigowie, zapaleni zwolennicy paleo, sugerują komponowanie każdego posiłku na bazie porcji białka wielkości dłoni i wypełnianie reszty talerza warzywami. Natomiast dr Romm podaje dokładne proporcje:

cytat z książki „Plan ratunkowy dla tarczycy i nadnerczy”

Przeraża Cię to, że każde źródło podaje inne rozwiązanie? Jak nie pogubić się w tym gąszczu informacji? Mnie też to przerażało, gdy po diagnozie niedoczynności wpisywałam w wyszukiwarkę: „co jeść przy niedoczynności tarczycy” i dowiadywałam się, że tak naprawdę nie mam dużego wyboru. A zresztą – obojętnie co zjem, to i tak wciąż będę tyła.

Doświadczenie nauczyło mnie, że najlepiej wsłuchać się w siebie – zastanów się, co najbardziej Ci smakuje, po jakich pokarmach czujesz się najlepiej? Jeśli mięso Ci nie podchodzi, nie wciskaj w siebie na siłę białka zwierzęcego. Jeśli czujesz, że po węglowodanach lepiej funkcjonujesz, nie ulegaj modzie na dietę ketogeniczną.

Jest jednak kilka prostych zasad, których warto przestrzegać, gdy planujemy jadłospis przy niedoczynności tarczycy i/lub Hashimoto. Zacznijmy od tych pozytywnych aspektów.

Do wyboru, do koloru

Gama składników, z których warto komponować posiłki (zaczerpnęłam je z książek Wentz i Romm) jest naprawdę pokaźna. Dlatego, proszę, utnijmy już te narzekania o ograniczeniach i najedzmy się ze smakiem 🙂

Kilka prostych zasad żywienia dla osób z niedoczynnością/Hashimoto

1. Planuj posiłki wcześniej — bye, bye, głodówko i niezdrowa przekąsko.

Burczenie w brzuchu nie jest Twoim sprzymierzeńcem. Kojarzysz to uczucie senności połączonej z małym głodem? to właśnie wtedy najpewniej sięgniesz po „coś słodkiego”, aby energia wróciła… Gdy jesz nieregularnie, Twój metabolizm nabiera żółwiego tempa, szanse na zachorowanie na insulinooporność drastycznie wzrastają, a zestresowany organizm przygotowuje się na gorsze czasy… odkładając tłuszcz w okolicach brzucha. Akurat w moim przypadku najlepiej sprawdza się system 4 posiłków dziennie o stałych porach – ostatni posiłek najpóźniej 3 godziny przed snem. Dwa z nich – lunch i obiad – przygotowuję wieczorem, dzień wcześniej. Nie sugeruj się jednak moim systemem – u Ciebie może sprawdzić się inny 🙂

2. Zrezygnuj z żywności przetworzonej i naszpikowanej cukrem

To jest właśnie zasada „czystej michy” – czujesz się dokładnie, tak jak jesz. A nie chcesz przecież czuć się „śmieciowo”? Wykluczamy zatem sztuczne barwniki, dodatki smakowe, konserwanty, produkty smażone, tłuszcze trans, niskiej jakości oleje, CUKIER i sztuczne słodziki, soki owocowe i napoje gazowane. Nie zamawiamy jedzenia na wynos (chyba, że masz naprawdę sprawdzone miejsce ze zdrową kuchnią) i nie kupujemy pakowanych gotowców, sosów w słoikach i puszkowanych produktów.

3. Produkty light zastąp produktami pełnowartościowymi

Nie wierz chwytom marketingowym. To, że produkt został oznaczony jako „fit”, „slim” czy „light” wcale nie oznacza, że jest zdrowszy – zawiera substancje słodzące, które choć może mają mniej kalorii to nie mają wartości odżywczej. Te produkty są jeszcze bardziej naszpikowane konserwantami, sztucznymi zagęszczami i słodzikami. To właśnie dlatego tak często powodują problemy z układem pokarmowym, zamiast sprawiać, że poczujesz się lekko 😉 Ps. Zamiast liczyć kalorie, lepiej spójrz na indeks glikemiczny. Najlepiej wybieraj te produkty, których IG nie przekracza 55.

4. Zadbaj o urozmaicone menu

Produkty, które spożywasz dzień w dzień z czasem mogą zacząć uczulać – tak było w moim przypadku, gdy w moim śniadaniu każdego dnia przez kilka tygodni lądowało jajko. Tak też często jest z osobami, które są na diecie paleo i codziennie zajadają się garściami orzechów. Mała wskazówka: jeśli cierpisz na syndrom „zimno mi” w porze jesienno-zimowej zastąp sałatki gorącymi zupami – krem z warzyw, jest tyle możliwości kompozycji smaków! 😀

5. Nie bój się błonnika!

Gdy spożywasz owoce, łącz je z orzechami, pestkami lub błonnikiem. Postaraj się sięgać po owoce w ich naturalnej formie – wszelkie soki, nektary, dżemy i musy to forma cukru, która niezwykle szybko się wchłania i nie sprzyja osobom ze spowolnionym metabolizmem. Błonnik spowolni wchłanianie glukozy do krwi.

6. Celebruj posiłki

W pułapkę bezmyślnego pochłaniania jedzenia najłatwiej wpaść w pracy, gdy goni nas kolejny deadline, a my nie mamy czasu nawet spojrzeć na to, co jemy – zamiast tego wpatrujemy się w ekran. Albo jemy w biegu. Jemy szybko, nie przeżuwając dokładnie. Wygospodaruj 15 minut poza ekranem, zdala od zgiełku i stresorów… Wygospodaruj ten czas, żeby świadomie odżywiać swój organizm.

7. Odżywiaj i uszczelniaj jelita

Sięgaj po produkty fermentowane o korzystnym oddziaływaniu na mikrobiom jak na przykład kapusta kiszona, kiszone buraki czy kimchi. Co najmniej raz w tygodniu gotuj „rosół mocy” bogaty w kolagen. Warto też pomyśleć o probiotyku – na mnie najlepiej działa napój probiotyczny JoyDay, ale podejrzewam, że nie każdemu spodoba się jego smak 😉

8. Jeśli decydujesz się na odstawienie glutenu, dobrze to zaplanuj

Nie sięgaj bezmyślnie po wysokoporzetworzone zamienniki jak np. wafle ryżowe, pieczywo chrupkie czy pakowane chlebki, które zawierają w składzie całą tablicę Mendelejewa. Zadbaj o to, aby dostarczać z pokarmem jak najwięcej wartości odżywczych. Wkomponuj w swoje menu: grykę, kaszę ze zbóż naturalnie bezglutenowych, komosę ryżową (quinoę), amarantus, ryż brązowy. Tam, gdzie najczęściej dodałbyś trochę glutenu, np. w formie makaronu stawiaj głównie na warzywa – polecam szczególnie makaron z cukinii <3

9. Pij, pij, pij na zdrowie!

Oczywiście, że wiesz o tych 1,5-2 l wody dziennie. Ale czy rzeczywiście wprowadzasz tę zasadę w życie? Ja najchętniej sięgam po wodę z cytryną, czystek, napary z imbirem i herbaty ziołowe. A Ty?

A teraz niespodzianka! Zestawiłam najczęściej zadawane przez niedoczynnych pytania, które dotyczą odżywiania przy niedoczynności tarczycy i Hashimoto. Poprosiłam o wsparcie merytoryczne dietetyka klinicznego – Alicję Ordo z Hashtag Diet z Gdańska. Alicja specjalizuje się w przypadkach klinicznych takich jak niedoczynność tarczycy, PCOS, insulinooporność. Przeczytajcie odpowiedzi Alicji, a później koniecznie odwiedźcie stronę HashtagDiet na facebook’u – znajdziecie tam wiele inspiracji kulinarnych i motywujących metamorfoz! A oto Wasze najczęściej zadawane pytania:

Czym są goitrogeny i czy naprawdę szkodzą niedoczynnym?

Goitrogen to słowo stworzone w latach pięćdziesiątych XX wieku do nazwania substancji powodujących powstanie wola, czyli powiększonego gruczołu tarczycowego. Inaczej określane są jako związki antyodżywcze. Goitrogeny mogą hamować przyswajanie jodu, a tym samym zaburzać homeostazę, czyli równowagę tarczycy. Przyczyniają się do hamowania działania enzymu TPO (tyreoperoksydazy), która dołącza jod do aminokwasu – tyrozyny, tworząc hormony tarczycy. Zmniejszają działanie TSH, ten hormon, produkowany przez przysadkę mózgową stanowi niezbędną stymulację dla tarczycy, która pod jego wpływem zaczyna produkować hormony. Najbardziej zasobne w goitrogeny są soja i produkty z niej powstałe, np. tofu. Poza tym bogatym ich źródłem są warzywa tj. brukselka, kapusta, kalafior, brokuły, brukiew, rzepa, gorczyca czy szpinak. Pewną ilość tych wolotwórczych związków zawierają również orzeszki piniowe, truskawki czy proso (kasza jaglana). Goitrogeny obecne są we wszystkich częściach roślin, natomiast największa ich koncentracja znajduje się w nasionach.

Panuje błędne przekonanie, że produkty zawierające goitrogeny nie służą ludziom z niedoczynnością. Warzywa te rzeczywiście mogą hamować przyswajanie jodu przez tarczycę, jednak u większości osób z niedoczynnością nie występują niedobory jodu, więc działanie goitrogenne tych warzyw nie powinno stanowić problemu. Poza tym ilość zjedzonych warzyw musiałaby być duża żeby wywołać efekt goitrogenny. Są one niekorzystne tylko w stanie surowym, wystarczy je podgotować lub sfermentować by zniwelować szkodzące działanie. Gotowanie i fermentowanie warzyw prowadzi do rozkładu składników hamujących wchłanianie jodu. Niektórzy mogą źle tolerować brukselkę, brokuł i kalafior, większość reakcji występujących wynika, z tego, że te warzywa łatwo fermentują, co może zaostrzyć zespół rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego. Goitrogeny mogą zaszkodzić wtedy, kiedy będą spożywane w dużych ilościach.

Dobrym przykładem są kraje afrykańskie – tam odpowiednik mąki stanowi tapioka (sago – kasza wyrabiana z egzotycznej rośliny o nazwie maniok). W związku z tym tamtejsza ludność spożywa goitrogeny codziennie, w ogromnych ilościach. Jest to główne źródło przyjmowanych przez nich węglowodanów. W krajach europejskich zagrożenie jest zdecydowanie mniejsze. Przez popadanie w skrajność można ograniczyć sobie dostęp do wielu witamin i minerałów. Jarmuż, brokuł, czy kalarepa to bardzo odżywcze warzywa. Rośliny kapustne dostarczają mnóstwo witaminy A, C, kwasu foliowego i witaminy K. Zalecam unikanie jednego goitrogenu- soi. Spożycie soi jest skorelowane z podwyższonym poziomem przeciwciał. Produkty sojowe mogą być jedzone w formie sfermentowanej: miso, tempeh, sos tamari.

Spożywać jod czy raczej go unikać?

Jeśli więc masz niedobór jodu potwierdzony badaniami, wtedy ze wskazań lekarza możesz suplementować jod. Jeśli jednak tak nie jest, branie na własną rękę, może szkodzić. W przypadku stanów zapalnych tarczycy jod jest niewskazany. Dotyczy to również żywności bogatej w jod, czyli wodorostów, ryb morskich, mleka ze względu na to, że do mycia urządzeń mleczarskich używane są związki jodu, a krowy jedzą sól jodowaną. niedobór jodu jest główną przyczyną niedoczynności tarczycy na całym świecie.

Niedobory jodu to jednak nie problem w krajach cywilizowanych, gdzie sól kuchenna jest obowiązkowo jodowana. Taki obowiązek panuje również w Polsce. Około pół łyżeczki już zaspokaja Twoje dzienne zapotrzebowanie na ten pierwiastek. Dzisiaj również na terenie Polski problem wola endemicznego w zasadzie nie występuje. Jeśli stosujesz zdrową i różnorodną dietę – w zasadzie niedobór tego pierwiastka się nie zdarza, więc po warzywa kapustowate możesz sięgać bez obaw.

Jakie superfoods warto włączyć do diety przy niedoczynności?

– kurkuma. Kurkumina, składnik aktywny kurkumy, odtruwa organizm z różnych metali i toksyn. Sproszkowana kurkuma ma działanie przeciwzapalne, odtruwające, antybakteryjne i przeciwwirusowe. Prostym sposobem na włączenie kurkumy do diety jest dodawanie jej do potraw.

– awokado. Warto również wspomnieć, że jest jednym w niewielu owoców, które znalazły się na liście roślin wolnych od pestycydów i niemodyfikowanych genetycznie. Mimo tego, że ma więcej kalorii niż inne owoce, powinno pojawiać się w naszej diecie kilka razy w tygodniu. Składa się gównie z tłuszczy, z których większość stanowią tłuszcze jednonienasycone oraz omega-3. Do tego bogate jest w witaminy B, E, K oraz potas, jest w nim trzy razy więcej tego pierwiastka niż w bananach. Zawiera ono obfitą ilość fitoskładników, rzadko spotykanych w innych produktach. Fitozwiązki, czyli polifenole flawonoidy wykazują działanie przeciwzapalne. Blokują białka i enzymy, które w naszym organizmie są odpowiedzialne za przenoszenie stanów zapalnych.

spirulina słodkowodna. Jest jednym z nielicznych suplementów naturalnych, które są wolne od jodu. Zawarte w tych preparatach ilości są bezpieczne i nie powodują reakcji ani ze strony samej tarczycy, ani gruczołów przytarczycznych, choć wszystkie one są bardzo wrażliwe na zmiany stężenia tego pierwiastka. W jej skład wchodzą beta-karoten, kwas foliowy, kwas linolenowy GLA, sprzężony kwas linolowy CLA, bioflawonoidy, żelazo, mangan, cynk, miedź i selen. Spirulina jest źródłem witamin A, C, D, E, K i z grupy B.

– siemię lniane. Nasiona lnu są bogatym i jednym z najlepszych roślinnych źródeł kwasów tłuszczowych omega-3 (zawierający 4: 1 stosunek kwasów tłuszczowych omega-3 do omega-6). W naszej diecie przeważają kwasy omega-6, a więc siemię lniane jest świetnym sposobem, żeby zrównoważyć proporcje i zadbać o odpowiedni poziom kwasów omega-3.

-kiszonki. To przede wszystkim źródło witamin z z grupy B (B1,B2,B3),C,A,E,K, jak również magnezu, fosforu, wapnia i potasu. Zawiera tyle samo witaminy C, co świeże warzywa czy owoce. Witamina B wpływa na nasz metabolizm i reguluje trawienie białek, tłuszczów i węglowodanów

-natka pietruszki. Pośród najważniejszych można wymienić: Betakaroten, witaminę A, potas, wapń, fosfor, magnez, sód, witaminy z grupy B oraz błonnik. Należy zwrócić uwagę na to, że nać pietruszki zawiera o wiele więcej witaminy C niż cytrusy czy papryka czerwona. Chroni przed infekcjami i pomaga zwalczać ewentualne przeziębienia. Działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie.

– orzechy brazylijskie- zawierają największe ilości selenu spośród wszystkich dostępnych pokarmów (103 µg/100 g). Odpowiedni poziom selenu pozwala na złagodzenie objawów różnych dysfunkcji tarczycy.

Przeczytaj

4 komentarze

Tosia 23 grudnia 2018 z 21 h 33 min

Cześć:) dowiedziałam się że mam Hashimoto i biorę hormony, które dostałam od lekarza. Jednak lekarz ani razu mi nie wspomniał nic o żadnej diecie lub innych rzeczach, które mogę robić, aby poprawić swój stan. Trochę się boję że robię coś źle i nawet o tym nie wiem. Od jakiegoś czasu czuję się okropnie, jest mi zimno, jestem zmęczona i wiecznie mam zły humor. Moja mama twierdzi, że Hashimoto to tylko moja „wymówka” i poprostu potrzebuję pozytywnego nastawienia i że się nawet nie staram. Nie wiem co mam robić, żeby poczuć się lepiej. Bardzo proszę o pomoc i z góry dziękuję 🙂

Odpowiedz
Jak schudnąć przy niedoczynności tarczycy? - Niedoczynna 2 lutego 2019 z 9 h 04 min

[…] Zastanawiasz się pewnie, czy czeka Cię dieta na całe życie. To złe podejście. Potraktuj niedoczynność jako sygnał ostrzegawczy, który odzywa się w dobrym momencie – właśnie teraz musisz zawalczyć o zdrowie i odżywić ciało i ducha 😊 Jeśli nie wiesz, jak to wszystko ugryźć, przeczytaj nasz artykuł „Niedoczynność tarczycy na talerzu – co jeść, czego unikać i na co zwrócić uwagę”. […]

Odpowiedz
Dlaczego rano przypominam zombie? - Odzyskujemy energię pomimo niedoczynności tarczycy - Niedoczynna 16 kwietnia 2019 z 14 h 29 min

[…] dr Romm niezwykle trafnie podsumowuje najważniejsze działanie, które pomaga odzyskać energię. Tutaj przeczytasz, co powinno znaleźć się na Twoim talerzu. Uszczelnij jelita korzystając z domowych specjałów —  pokochaj kiszonki, sięgaj po […]

Odpowiedz
Ola 16 kwietnia 2019 z 16 h 23 min

Niestety napotkałam badania, że nie każda paczka orzechów zawiera duże ilości selenu… teoretycznie tak, ale gleby są tak wyjałowione, że te ilości są śladowe. Ponadto jak to jest z goitrogenami – upośledzają łączenie jodu z aminokwasem, więc są szkodliwe tylko dla osób z niedoczynnością tarczycy z powodu niedoboru jodu – ALE jak ktoś ma niedoczynnosc spowodowana Hashimoto, to czy spożywanie goitrogenow jej nie pogłębi ale z innej przyczyny? I dodatkowo mam jeszcze pytanie – jak ma się jod do stanu zapalnego?

Odpowiedz

Podziel się opinią!