recenzje

Recenzja „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie?”

napisała niedoczynna 1 października 2017 16 komentarzy
niedoczynna hashimoto]

O Hashimoto napisano już wiele książek – nie ma się co dziwić, temat jest coraz bardziej nośny. Jednak za każdym razem, gdy na rynku pojawia się kolejna pozycja skierowana do niedoczynnych, marszczę brew i pełna sceptycyzmu zastanawiam się, czy dowiem się jeszcze czegoś nowego, czy to kolejny poradnik w stylu: „nie jedz glutenu i laktozy, dużo śpij, a wszystko będzie dobrze”.  Podobnie podeszłam do lektury książki dr Izabelli Wentz, która obiecuje, że w 90 dni pozbędziemy się objawów i odzyskamy zdrowie…Jednak tym razem mogę przyznać, że cudownie jest się tak pomylić.

Modna choroba

Nie wiem, jak Wy, ale ja coraz częściej zauważam, że Hashimoto dobrze się sprzedaje. Nagle na Hashimoto zapada połowa aktorek, piosenkarek, faszynistek i innych celebrytek, które uważają, że to dobra okazja, żeby napisać książkę. Izabella Wentz w pierwszym rozdziale opisuje swoje potyczki z Hashimoto, które trwają już ponad 10 lat. I właśnie sposób, w który przedstawia podejście lekarzy najbardziej przekonał mnie, że jest wiarygodna – przeżyła dokładnie to samo co my:

„Mój lekarz zalecił jedynie lek na receptę zastępujący hormony, których nie była w stanie wytworzyć moja tarczyca, ponieważ atakował ją mój własny układ odpornościowy. Miałam wrażenie, że to jak wlewanie wody do dziurawego wiadra.”

Ok, ale ten tytuł. Czy rzeczywiście wystarczy 90 dni? Obawiałam się, że receptą będzie szalone „rzuć leki i wcinaj trawę”. I choć podziwiam ludzi, którym w taki sposób udało się osiągnąć remisję, wiem, że dla większości z nas całkowite odstawienie hormonów mogłoby się skończyć tragicznie. A ja absolutnie nie mogłabym promować takiej książki.

Na walkę z objawami Hashimoto trzeba mieć plan

Nikt nie obiecuje, że wyzdrowiejesz w 90 dni. Ale właśnie w tym czasie możesz osiągnąć remisję – cudowny stan, w którym objawy wyciszają się. Książka pisana jest przystępnym językiem, przypominającym trochę „rozmowę z kumpelą” – tu niestety należą się przeprosiny w stronę panów, cała książka adresowana jest do kobiet, a szkoda! Nie zabrakło jednak dokładnego wyjaśnienia mechanizmów choroby. Dr Wentz częstuje nas wyjątkowo uporządkowaną wiedzą (myślę, że słowo kompendium nie byłoby tu przesadą) i często zaskakuje twierdzeniami popartymi badaniami, o których zapominają nam wspomnieć nasi endokrynolodzy – czy wiecie, że warunkiem koniecznym do wystąpienia reakcji autoimmunologicznej są trzy czynniki – predyspozycja genetyczna, czynniki wyzwalające chorobę, które uruchomią geny oraz zespół nieszczelnego jelita?

Autorka książki jest doktorem farmacji, co zmienia nieco postać rzeczy. Dzięki wiedzy, którą zdobywała i jednocześnie testowała na sobie, otrzymujemy konkretne rozwiązania na konkretne objawy Hashimoto + wyjaśnienie, które procesy spowodowały, że na potęgę wypadają nam włosy, tyjemy lub nie możemy spać. Dr Wentz oferuje nam holistyczny plan naprawy najważniejszych organów, które współpracują z tarczycą. Bo tylko dzięki owocnej współpracy mamy szansę poczuć się zdrowo.

W książce znajdziesz Plany Podstawowe i Plany Zaawansowane, które stosujemy wciąż przyjmując hormon.

Plany Podstawowe
  1. Plan wsparcia wątroby
  2. Plan odnowy nadnerczy
  3. Plan równowagi jelitowej

Po zrealizowaniu planów podstawowych powinniśmy już znacznie poczuć się lepiej. Znajdziemy w nich naprawdę KONKRETNE wskazówki dotyczące żywienia (z przepisami stawiającymi na nogi), stylu życia, środków higieny i chyba najcenniejsze – suplementacji. Mam wrażenie, że to co przeczytałam o suplementacji wspomagającej walkę z nieszczelnym jelitem i rozprawiającej się z najgorszymi objawami Hashimoto jest cenniejsze niż moje dotychczasowe wizyty u specjalistów.  Dzięki testom zamieszczonym w książce możesz dokonać autodiagnozy poprzez wybór objawów, które Ci dokuczają.

Plany Zaawansowane
  1. Plan optymalizacji poziomu hormonów tarczycy
  2. Plany poświęcone odżywianiu i składnikom odżywczym
  3. Plany radzenia sobie z traumą
  4. Plany poświęcone infekcjom
  5. Plany usuwania toksyn

Do planów zaawansowanych przechodzimy dopiero, gdy ukończymy plany podstawowe. To szczególnie ważne rozdziały dla tych, którzy wiecznie mają problem z dobraniem dawki hormonu, zmagają się z licznymi nietolerancjami pokarmowymi, cierpią na depresję, co chwilę chorują i przebywają w szkodliwym środowisku i wszystkich innych trudnych przypadków.

Lektura obowiązkowa

Zdecydowanie, „Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie” to lektura obowiązkowa. Nawet jeśli nie masz zdiagnozowanego Hashimoto, tylko samą niedoczynność i tak zachęcam Cię do lektury, bo proponowane rozwiązania dotyczą tych samych problemów, z którymi borykają się niedoczynni. Z kolejnymi stronami wszystko to, co odczuwasz będzie składało się w jedną spójną całość. Co ważne, książka pisana jest „energetyczny” sposób, dający nadzieję, motywujący i przedstawiający nas jako „buntowników”, którzy korzystają z prawa walki o zdrowie, a nie rozkapryszone śpiące królewny, które do końca życia będą czuć się „tak sobie”. Polecam robić notatki w trakcie czytania. 🙂 Dajcie koniecznie znać jak przeczytacie. Ja idę właśnie przygotować sobie zalecaną latte z korzeniem maca. Czytajcie na zdrowie!

„Hashimoto. Jak w 90 dni pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie”, dr Izabella Wentz, Wydawnictwo Otwarte

hashimoto ksiazka

 

16 komentarzy

Zuzannastyle 2 października 2017 z 8 h 18 min

Mam hashimoto i małą niedoczynność czy książka jest dla mnie? Cierpię na przewlekły stres.

Odpowiedz
niedoczynna 2 października 2017 z 9 h 50 min

Tak, jak najbardziej! Znajdziesz tam konkretne wskazówki jak sobie z tym radzić

Odpowiedz
2 października 2017 z 11 h 10 min

A dla faceta się nada?

Odpowiedz
niedoczynna 2 października 2017 z 11 h 52 min

Pewnie! Przecież leczymy się tak samo… Trzeba tylko zagryźć zęby, bo w każdym czasowniku masz żeńskie końcówki, ale to i tak nie przeszkadza przy tylu cennych informacjach

Odpowiedz
Ewelina 2 października 2017 z 11 h 28 min

Ksiazka jest swietna! Zielone smoothie nie koniecznie przypadlo mi do gustu Hehe (obrzydliwa rzecz do zjedzenia) ale juz po 6 dniach bez glutenu czuc zmiany . Duzo cennych informacji Polecam

Odpowiedz
Iwona 2 października 2017 z 11 h 57 min

To cieszę się, że ją zakupiłam. Od dzisiaj zaczynam czytać! Dzięki za recenzję 🙂

Odpowiedz
Aneta 2 października 2017 z 19 h 28 min

Ksiazka jest świetna. Od dobrych trzech lat (diagnoza) albo i lepiej (objawy zaczęły sie kilka lat wcześniej) „żyje” z Hashimoto. „Żyje” dlatego, ze ciezko nazwać życiem kazdy kolejny dzien rozpoczynający sie od zmęczenia i bólu stawów oraz całej tej reszty fascynujących dolegliwości. Po zastosowaniu pierwszego planu podstawowego ból mięśni i stawów mnie opuścił!!! Oczywiście lekko zmodyfikowałam jadłospis, bo mam nietolerancję na seler a w przepisach na zielone soki seler jest podstawa ale póki co wychodzi mi to na dobre 🙂 co prawda w czasie oczyszczania wątroby wyskoczyło mi mnóstwo małych krostek na brodzie ale wszystko zaczęło sie zmniejszać po kilku dniach. Przechodzę do następnego kroku, bo póki co zaczynam dostrzegać przebłyski dawnej mnie 🙂

Odpowiedz
Marek 2 października 2017 z 19 h 35 min

a czy cos o jodzie jest czy dalej kategoryczne nie?

Odpowiedz
Anonim 4 października 2017 z 9 h 31 min

A ja uważam ze duza czesc to mocna przesada. Nie jest potwierdzone medycznie ze cos takigo jak zespol nieszczelnego jelita istnieje. Dodatkowo…gluten…serio? Ja sama jak podobnie cala masa ludzi wcale nie czuje sie lepiej bez glutenu. Wydaje mi sie ze jednak lepiej tu bedzie brzmiala zasada: nie jedz węgli np w pieczywie lub makaronach albo niektorych kasz bo rzeczywiscie ciezko sie je trawi i mozna byc ospalym oraz ociezalym po nich wiec po co sobie dodatkowo szkodzić. Kazdy dietetyk nam to powie niezaleznie od choroby tarczycy. Ta dieta na tarczyce to jak dla mnie poprostu zdrowa dieta. Podobną stosowałam przed zachorowaniem jak i po zachorowaniu.
Moj lekarz bardzo mi pomógł diagnazujac u mnie ciagle trwajaca infekcje wirusa EBV i po leczeniu tego wszystko sie bardzo poprawiło! Niestety cierpimy na to, ze wiekszosc lekarzy zalecza objawy nie doszukujac sie tego gdzie moze leżeć przyczyna. Teraz pomimo niedoczynności i hashimoto czuje sie super.

Odpowiedz
Kamila 4 października 2017 z 9 h 32 min

A ja uważam ze duza czesc to mocna przesada. Nie jest potwierdzone medycznie ze cos takigo jak zespol nieszczelnego jelita istnieje. Dodatkowo…gluten…serio? Ja sama jak podobnie cala masa ludzi wcale nie czuje sie lepiej bez glutenu. Wydaje mi sie ze jednak lepiej tu bedzie brzmiala zasada: nie jedz węgli np w pieczywie lub makaronach albo niektorych kasz bo rzeczywiscie ciezko sie je trawi i mozna byc ospalym oraz ociezalym po nich wiec po co sobie dodatkowo szkodzić. Kazdy dietetyk nam to powie niezaleznie od choroby tarczycy. Ta dieta na tarczyce to jak dla mnie poprostu zdrowa dieta. Podobną stosowałam przed zachorowaniem jak i po zachorowaniu.
Moj lekarz bardzo mi pomógł diagnazujac u mnie ciagle trwajaca infekcje wirusa EBV i po leczeniu tego wszystko sie bardzo poprawiło! Niestety cierpimy na to, ze wiekszosc lekarzy zalecza objawy nie doszukujac sie tego gdzie moze leżeć przyczyna. Teraz pomimo niedoczynności i hashimoto czuje sie super.

Odpowiedz
Magda 6 października 2017 z 19 h 24 min

A czy ksiazka zostala przetlumaczona na jezyk polski przez tlumacza czy tez wlasnym sumptem pisana przez dr Wentz i jej mame? Jedna z poprzednich ksiazek byla tak napisana i ciezko sie ja po polsku czytalo..

Odpowiedz
Sabina 11 października 2017 z 23 h 33 min

Książka według mnie fatalna, zarówno pod względem formy i języka, jak i treści. Nie komentuję samej wiedzy medycznej, nigdy bowiem nie studiowałam nauk ścisłych, ale podejście. Po pierwsze – style życia mogą być różne i wciąż właściwe, a czas dla siebie można wypełniać czym się chce. Ja osobiście lubię prasować, bo mnie to uspokaja. Ale to tak na marginesie.
Przede wszystkim książkę kiepsko się czyta, merytoryczne informacje trzeba wyławiać ze sterty łzawych wspomnień autorki, niemal każdorazowo zaczynających się od „Kiedy zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto…”. Rozumiem umieszczenie tego raz, we wstępie, ale nie bez przerwy.
Druga sprawa, że dla mnie objawy, opisane przez autorkę wydają się mocno abstrakcyjne. Wygląda jakby cierpiała na szereg ciężkich chorób, była mocno przewrażliwiona albo po prostu słabego zdrowia. U mnie chorobę Hashimoto zdiagnozowano na podstawie przeciwciał i przebiega właściwie bezobjawowo, nie spowodowała też jak dotąd niedoczynności tarczycy. Nie wiem, jak się odnieść do teorii, że musi występować nieszczelność jelit, gdyż nigdy nie cierpiałam na problemy tego typu, właściwie nie miewam problemów z przewodem pokarmowym, co to jest zgaga wiem tylko z opowiadań innych, badania mam robione regularnie (dzięki bardzo skrupulatnej lekarce pierwszego kontaktu) i wszystkie wyniki są w normie. Również cała ta histeria, typu: zdiagnozowano u mnie chorobę autoimmunologiczną wydaje się mocno nie na miejscu. Są ludzie, którzy tracą nogi, albo dowiadują się, że mają nowotwór mózgu czy też AIDS. Tam widzę miejsce na histerię, żal i płacz. Kiedy zdiagnozowano u mnie chorobę Hashimoto, po prostu sprawdziłam, co to jest.
Nie przeczę, że autorce jej terapia pomogła w walce z licznymi dolegliwościami, na które cierpiała. Eksperymentowała na sobie, więc i wyniki u siebie zaobserwowała. W moim przypadku byłoby to chyba jednak przysłowiowe strzelanie z armaty do komara i przypuszczam, że takich osób może być więcej. Ja zalecam jedno: dietetyka. na problemy z wagą to najlepsze rozwiązanie i w przeciwieństwie do poradników tego typu dostosowane do indywidualnych potrzeb.

Odpowiedz
Sabina 12 października 2017 z 13 h 03 min

Pozazdrościć, że choroba nie daje u Ciebie objawów. U mnie jest 90%. Meczę się bardzo, a ze mną moje dzieci. Choroba bardzo specyficzna – wydaje mi się, że nie można jej porównać z nowotworami. Wiem o czym mówię bo i rak dotknął moją rodzinę. Uwierz – nie było miejsca na histerię i łzy! Trzeba było wziąć się się w garść! A leczenie jest podobne… Dieta, dieta, dieta….

Odpowiedz
Sabina 14 października 2017 z 19 h 22 min

Moją też – przeważnie białaczka. To co napisałam w komentarzu powyżej nie było zarzutem do chorych, tylko do autorki i konstrukcji jej książki, która mnie dziwi i nieco niepokoi. Wydaje się być bowiem próbą emocjonalnego pasożytowania na chorych. Wyraźnie widać również tendencję do wrzucania każdego możliwego objawu do worka pod nazwą „Hashimoto”. Dlatego postuluję chłodniejsze podejście, oparte jednak przede wszystkim na konsultacji z lekarzem, gdyż w tej publikacji dostrzegam pewną tendencyjność. Weźmy test na zdrowie wątroby. Po pierwsze – nie ma zastrzeżenia, żeby badać objawy z określonego odcinka czasu. I tak na przykład, jeśli od dziecka mam pewne problemy ze wzrokiem, nie jest to związane z diagnostyką tej choroby czy problemami z wątrobą. Jednak tutaj, robiąc test sumiennie, musiałabym zaznaczyć punkt o krótkowzroczności i dalekowzroczności, który równie dobrze autorka mogła zastąpić słowem „każda wada wzroku”, bo chyba o to jej chodziło. Dalej – lista objawów jest bardzo szeroka i mogą one mieć wiele przyczyn (problemy skórne, laryngologiczne itp. Pieczenie oczu a na np. smog, jeśli ktoś, jak ja, mieszka w mieście z tym problemem). Po trzecie, niektóre objawy się powtarzają, np. brak koncentracji jest zapisany chyba na trzy różne sposoby. Na koniec zaś autorka radośnie oświadcza, iż dobry wynik to poniżej 3. Przy tak skonstruowanej liście i bez zastrzeżenia czasowego nawet najzdrowsza osoba będzie zmuszona zaznaczyć przynajmniej 5, z czego już autorka wyciągnie wniosek o lekkim zatruciu i pociągnie dalej swoją tezę.

Z powodu tego typu zagrywek książka mi się nie podoba i nikomu jej nie polecę.

Odpowiedz
Janka 25 października 2017 z 22 h 01 min

Zgadzam się z Sabiną, że książka jest słaba i zbyt dużo w niej „łzawych” opowieści autorki. Tytuł książki powinien być „Jak w 90 dni POZBYŁAM się objawów… ” i byłoby ok. Wiadomo by było, że jest to opis czyiś zmagań z chorobą, a nie poradnik, czy kompendium wiedzy o tej chorobie. Niestety jest to raczej autopromocja, szczególnie, że autorka często odsyła do swojej strony internetowej i reklamuje suplementy swojej produkcji.

Odpowiedz
Joana 22 października 2017 z 17 h 09 min

Łatwo krytykować i pisać nie polecę… jak ktoś się dobrze czuje. Innej pomocy / np. od lekarzy/ nie mam, ani innego źródła wiedzy o tym jak sobie pomóc. Na polecane w internecie leczenie jodem nie odważę się. Trzeba w coś wierzyć i czegoś się trzymać skoro lekarze najczęściej lekceważą nas. Tu mam połączenie leczenia i diety, dalszych kroków w razie potrzeby. Światełko w tunelu dla chorych…

Odpowiedz

Podziel się opinią!