życie z niedoczynnością

Czy mogę samodzielnie odstawić leki na niedoczynność tarczycy?

napisała niedoczynna 22 lipca 2019 2 komentarze

Przedłużający się brak euthryoxu w aptekach i problem z dostępnością letroxu w niektórych miejscach w Polsce sprawił, że coraz częściej otrzymuje od Was pytania: „a co się stanie jeśli odstawię lek”? , „czy można samodzielnie odstawić euthyrox lub obniżyć jego dawkę”? Chciałabym wybić Wam ten szalony pomysł z głowy, jednak rzeczywiście część z nas bierze hormon zupełnie niepotrzebnie.

Pochopne przepisywanie leków: studium mojego przypadku

Pozwólcie, że szybko opowiem Wam moją historię diagnozy niedoczynności. Gdy prawie 6 lat temu po niezwykle stresującym okresie w życiu i przedłużającej się bezsenności (wywołanej hiperprolaktynemią) zaczęłam odczuwać wszystkie klasyczne objawy niedoczynności tarczycy, nie pomyśłałam ani przez chwilę, aby kwestionować decyzję endokrynologa. Przecież symptomy takie jak:

  • Tsh 8,5 (wynik oznaczono dwoma wykrzyknikami)
  • +8 kg w jeden miesiąc bez miany nawyków żywieniowych
  • masowe wypadanie włosów
  • chroniczne zmęczenie, 2-3 drzemki w ciągu dnia
  • spowolnienie metabolizmu
  • sucha skóra

mówiły same za siebie. Endokrynolog na dzień dobry (na podstawie samego TSH i moich objawów) postawiła diagnozę: niedoczynność tarczycy.  Bez zastanowienia, lekką ręką przepisała mi euthryox N 25 i poradziła, aby „po prostu jeść mniej”. Nie chcę demonizować leków ani wskazań endokrynologa, jednak zanim zaczęłam odczuwać pozytywne skutki leczenia, było tylko gorzej – waga skoczyła w górę o kilka dodatkowych kilogramów, a ja traciłam motywację. Popełniłam też błędy żywieniowe – według zalecanej zasady „MŻ” zdecydowałam się na post Dąbrowskiej, bo pewnie tak jak większość niedoczynnych pragnęłam błyskawicznych efektów. Dopiero z czasem zaczęłam wertować zagraniczne strony dotyczące niedoczynności tarczycy i dowiedziałam się, że popełniam podstawowe błędy podczas zażywania leku, które opisałam później w artykule „6 błędów przy przyjmowaniu hormonu tarczycy„. Odkryłam również, że dieta bogata w substraty konwersji jest całkowitą podstawą, dzięki której mogę odzyskać dobre samopoczucie, jednak nikt nie wspomniał  o tym w gabinecie lekarskim.

Czekała mnie dalsza diagnostyka. Choć przeciwciała antyTPO i antyTG nie wykazały Hashimoto, mój (kolejny) endokrynolog zdecydowanie załamanym głosem stwierdził podczas USG tarczycy „pani tarczyca ma taką objętość jak u małego dziecka – 6,0 mIU to prawdziwe maleństwo, będzie musiała pani zażywać leki do końca życia”. Choć wykluczono Hashimoto, usłyszalam, że mam chorobę Orda (którą w europejskich kręgach i tak uważa się za odmianę Hashimoto). Na pytanie, co mogę zrobić, usłyszałam odpowiedź, która mnie nie satysfakcjonowała: „Zażywać lek i nie stresować się”.

Próbowałam tak robić przez kolejne 3 lata, aż dobiłam do dawki 135. Nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje – dlaczego, gdy tylko wspomnę o tym, że któryś z objawów się nasila, endokrynolog przepisuje coraz wyższą dawkę. Gdy zaszłam w ciążę, zmieniłam dotychczasową endo na endokrynologa-ginekologa. Wbrew powszechnemu zaleceniu nie zwiększył mi dawki, choć twierdził, że „dla dobra dziecka woli utrzymać mnie na granicy nadczynności”.

Żałuję tylko, że nikt nie powiedział mi, że tuż po porodzie obniżamy dawkę o połowę. To jest ten jedyny wyjątek, gdy nie tylko możesz, ale wręcz musisz samodzielnie zdecydować się na obcięcie dawki.

Po ponad roku karmienia piersią (a przecież miałam od tego chudnąć, jak wszystkie koleżanki-matki dokoła) dobiłam do wagi z dnia porodu pomimo zdrowego i racjonalnego odżywiania. Stwierdziłam, że pora na zmianę. Zdecydowałam się na kolejnego endokrynologa, chociaż opowiadanie całej historii od początku i gromadzenie dokumentacji zawsze wywołuje we mnie nieprzyjemny dreszcz – to trochę jak randka, którą podświadomie z góry skazujesz na porażkę.

Tym razem trafiłam na endokrynologa o niekonwencjonalnym podejściu. Wysłuchał mnie, krótko spojrzał na dokumentację z prawie 5 lat i wykonał USG tarczycy.

Endo: Odstawiamy hormon.

Ja: ?!?!?!?!?!?

Endo: Ja tu widzę sylwetkę insulinooporną i pochopnie włączone leczenie. Tarczyca jest mała, ale ma prawidłową strukturę. Wciąż pracuje, więc po co ją rozleniwiać lekiem? Wielkość tarczycy nie określa jej funkcji – ważne, czy na obrazie USG nie jest powiększona, nie ma cech zapalnych ani guzków, które mogą wzbudzać podejrzenia. Jeśli leczenie wprowadzono, bo „tarczyca jest mała”, można zaobserwować efekt odwrotny do pożądanego – tarczyca rozleniwia się i w pewnym momencie jej reaktywność na TSH zmniejsza się.

Byłam w szoku. A co z teorią, że hormon tarczycy przyjmujemy do końca życia? Postawiłam tym razem w pełni zaufać lekarzowi (co nie znaczy, że później nie skonsultowałam jego decyzji z jeszcze innym lekarzem;)).

Ponad rok bez hormonu tarczycy

W czerwcu minął rok, odkąd z polecenia endokrynologa stopniowo odstawiłam letrox. Nie oznacza to jednak, że nastąpiło cudowne ozdrowienie i nie muszę się już niczym przejmować. Niedoczynność tarczycy wymaga od nas nieustannej pracy i uważnej obserwacji organizmu.

Od ponad roku stosuję zalecenia, które stymulują tarczycę do pracy. I choć nie każdy z nas będzie dzięki nim mógł odstawić lek, to możliwe, że po konsultacji z endokrynologiem uda się dzięki nim zmniejszyć dawkę:

1. Dieta metaboliczna z niskim indeksem glikemicznym

O komponowaniu diety w oparciu o typ przemiany materii pisałam w artykule „Niedoczynność tarczycy na talerzu”. Polecam skorzystać z pomocy dietetyka, który oferuje także usługę „edukowania” – nie chodzi tylko o to, aby nauczyć się komponować menu z deficytem kalorycznym (jeśli zależy nam na redukcji), ale przede wszystkim o to, by jadłospis był bogaty w substancje odżywcze niezbędne w konwersji hormonów.

2. Wsparcie adaptogenów

Jako osoba, która bez leków osiągnęła optimum zdrowia przy niedoczynności tarczycy, hiperprolaktynemii, insulinooporności i celiakii, często przypominam Wam o ashwagandzie. Ta roślina jest naturalnym wsparciem pracy tarczycy i pomaga organizmowi osiągnąć homeostazę – zmniejsza poziom kortyzolu o nawet 25%, poprawia lipidogram, wspiera redukcję tkanki tłuczowej, zmniejsza poziom cukru we krwi i jest bogata w żelazo. O tym, jak zadziała na mnie i kto może ją stosować przeczytacie w artykule „Ashwagandha, co potrafi najlepszy adaptogen dla osób z niedoczynnością tarczycy?” .

Poza ashwagandhą stosuję także berberynę (zamiast metforminy, którą przepisuje się pacjentom z insulinoopornością). Należy jednak pamiętać, że nie łączymy ze sobą adaptogenów ze względu na możliwe interakcje, dlatego stosuję ashwagandhę i berberynę w schemacie: 3 miesiące ashwagandha + 1 miesiąc berberyna.

3. Dawka (zróżnicowanego) ruchu

Przez ostatnie 2 lata  wykonywałam na domowej macie treningi, które łatwo znaleźć na YouTube, jednak wystarczyło kilka nieprzespanych nocy i więcej stresu w pracy, aby znikały efekty i motywacja. Wiedziałam, że muszę różnicować trening i wybrać opcję, która przyniesie najlepszą odpowiedź hormonalną, jednak nie miałam na to żadnego planu. Teraz jestem pod opieką trenera, który rozplanowuje dla mnie trening siłowy 3 razy w tygodniu. Wreszcie widzę efekty! Nie tylko te wizualne, ale przede wszystkim wytrzymałościowe.

Gdy zaczynałam, musiałam odpowiedzieć na pytanie: „Jaki cel chcesz osiągnąć?”. Chciałam przede wszystkim czuć się dobrze, przyspieszyć metabolizm i mieć jeszcze więcej energii do działania. Dorzucam do tego jeszcze 2-3 wycieczki rowerowe w tygodniu i czuję się świetnie.

4.  Suplementacja

Wiele osób w ostatnim czasie pyta mnie o Thyroset. Choć nie próbowałam tego preparatu, chciałabym zwrócić uwagę na bardzo ważną kwestię – suplementacja zawsze powinna być indywidualnie zaplanowana według wyników badań. Możesz mieć olbrzymie niedobory witaminy D3 lub drastycznie niską ferrytynę (którą skutecznie podniesiesz tylko lekiem na receptę), a może poziom żelaza jest już u Ciebie na tyle wysoki, że dodatkowa suplementacja okaże się toksyczna. Co warto zbadać przed rozpoczęciem suplementacji przy niedoczynności tarczycy?

Sprawdź, czy nie masz niedoboru lub nadmiaru:

  • selenu
  • cynku
  • żelaza/ferrytyny
  • mangezu
  • witaminy D3
  • metaobolitów witaminy B

Wyniki skonsultuj z endokrynologiem – to on powinien przepisać Ci odpowiednie preparaty lub leki oraz wyznaczyć czas ich stosowania.

5. Regeneracja

Choć umieściłam ją na ostatnim miejscu, regeneracja zawsze powinna być priorytetem. Dla każdego oznacza ona co innego 🙂

Jak sprawdzić, czy Ty także możesz odstawić hormon tarczycy?

  1. Zastanów się, w jakich okolicznościach włączono leczenie hormonem – czy lekarz próbował najpierw „uratować sytuację” dietą i suplementacją?
  2. Czy badania przeciwciał wskazały Hashimoto?
  3.  Czy badanie USG wskazało stan zapalny/Hashimoto lub guzki?
  4.  Czy decyzję endokrynologa o włączeniu leczenia hormonem udało Ci się skonsultować z innym endokrynologiem?

Pamiętaj, decyzji o odstawieniu lub zmniejszeniu dawki nigdy nie podejmujemy samodzielnie. Szukasz endokrynologa godnego polecenia? Sprawdź naszą Mapę endokrynologów na medal >> 

Przeczytaj

2 komentarze

Żanetta 23 lipca 2019 z 1 h 14 min

Odnośnie listy lekarzy z tego co wiem dr Pajdowski nie żyje tak że lepiej go nie polecać

Odpowiedz
Anna 5 września 2019 z 3 h 04 min

Witaj …Ania Hashimotka z tej strony .Czy mogłabym prosic o podanie lekarzs na medal z Krakowa …nie mam fb ,i dlatego tutaj proszę.Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Podziel się opinią!