Szukaj po kategorii

życie z niedoczynnością

jestem super hashimoto
życie z niedoczynnością

Jestem super, czyli sztuka samoakceptacji

napisała niedoczynna 30 maja 2016 2 komentarze

„Jestem tak gruba, że nie mogę nawet patrzeć na siebie w lustrze. Brzydzi mnie ten widok.” „Wiem, że 63 kg przy 168 cm może dla innych nie być tragedią, ale dla mnie osobiście to dramat. Oddam wszystko za moją dawną figurę!” „Zmuszam się do współżycia. Mój partner twierdzi, że uwielbia każdą fałdkę na moim ciele, ale ja nigdy się nie pogodzę z tym jak wyglądam. Seks? Tylko po ciemku, najlepiej w ubraniu.” Gdy czytam Wasze wiadomości oraz wpisy w grupach na Facebooku, zastanawiam się jak to możliwe – tak wiele Niedoczynnych, zarówno kobiet jak i mężczyzn, nie potrafi zaakceptować siebie. Dlaczego odmawiamy sobie prawa do szczęścia?

Czytaj więcej

życie z niedoczynnością

Internet pamięta. A Ty? Niedoczynni w sieci

napisała Daria Kikoła 10 lutego 2016 3 komentarze

-Czy Ty w ogóle wiesz co to znaczy mieć niedoczynność?! To właśnie dlatego przechodzę emocjonalne tornado!- czasami mam ochotę wykrzyczeć to wszystkim dokoła (później i tak się okazuje, że to zwykły PMS). Tak wiele z Was pisze jednak o braku zrozumienia ze strony najbliższych. Nic więc zatem dziwnego, że powstają internetowe grupy wsparcia dla chorych na Hashimoto i niedoczynność. Dziwne jest jednak to, jak my Niedoczynni zachowujemy się w sieci. I jak szkodzimy sobie nawzajem. #internetpamieta

Nakręcanie się – kto z nas ma gorzej?

Codziennie obiecuję sobie, że opuszczę tą grupę na Facebooku. Wpisy, które wyświetlają się w aktualnościach: „u mnie tragedia ostatnio”, „jestem załamana”, „mam deprechę” i odpowiedzi, w których inni niedoczynni próbują licytować się, kto ma gorsze objawy. NIEKTÓRZY MUSZĄ AŻ PISAĆ CAPSLOCKIEM. Czy tak wygląda wsparcie? Jedna z członkiń grupy wspomniała ostatnio, że należy także do grupy wsparcia osób zmagających się z chorobą nowotworową – tam panuje dużo bardziej pogodny nastrój. Jak to się dzieje, że jesteśmy tak zapatrzeni w siebie, w to jak nam trudno, że poddajemy się lawinie narzekania i podpisujemy się pod tym własnym nazwiskiem?

Twoje objawy nie są anonimowe

Nie wiesz, kto tak naprawdę jest po drugiej stronie i czyta Twoje posty. Zanim napiszesz „dziewczyny, co robić mam luźne stolce”, „laseczki, moje libido jest zerowe, mogłabym w ogóle nigdy tego nie robić”, zastanów się 3 razy. W Internecie nic nie ginie, a my zachowujemy się, jakbyśmy byli w gabinecie lekarskim – obnażamy najbardziej intymną sferę naszego życia. Skąd pewność, że do tej samej grupy nie należy Twój pracodawca, dziewczyna Twojego syna, przyszła teściowa?

Pułapka autodiagnozy

Kolejnym zachowaniem, które jest niebezpieczne, a należy chyba do ulubionych aktywności niedoczynnych są prośby o interpretacje wyników. Bez obaw zamieszczamy zdjęcie wyników badań z prośbą o diagnozę – zapominamy jednak, że oprócz widełek i wyniku, udostępniamy także nasz PESEL, imię i nazwisko oraz inne dane, które nie tylko ułatwiają namierzenie nas, ale także ułatwiają sprawę oszustom.

Jeszcze bardziej niebezpieczne jest jednak to, że wyrabiamy w sobie odruch szukania pomocy u laików, zamiast zgłosić się do specjalisty. Przerażają mnie przyszłe i obecne matki, które udostępniają wyniki i szukają pomocy w internecie, zamiast udać się do lekarza. Przecież od tego zależy zdrowie i życie dziecka. Tak, doskonale rozumiem, że brakuje lekarzy z powołania i ciężko znaleźć endokrynologa, który odpowie na każde nurtujące nas pytanie. Jeśli jednak przestajemy szukać na rzecz internetowych ekspertów…Czy można to tłumaczyć brain fogiem i chwilowym brakiem zdolności do kierowania się rozsądkiem?

Nielegalny handel lekami

Niedoczynni bywają też przedsiębiorczy i pomocni- oferują sprzedaż  leków wydawanych na receptę, co w Polsce jest nielegalne. Zanim opublikujemy prośbę o lek „na już” i zaufamy osobie, którą znamy tylko z Internetu, pamiętajmy, że za taką transakcję grozi do 2 lat więzienia.

Kochani, nasza choroba nie musi definiować naszego wizerunku w sieci. Nie chcemy przecież uchodzić za wiecznie niezadowolonych lekomaniaków, którzy rezygnują z pomocy specjalistów w realu – nic nie zastąpi konsultacji z kompetentnym endokrynologiem, dietetykiem, psychologiem. Jeśli nie na NFZ to prywatnie. Prywatnie, a nie na publicznym forum.

Zdrówka!

Wpis jest częścią kampanii społecznej blogerów i Fundacji Ocaleni pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. Więcej o kampanii przeczytasz tutaj.

życie z niedoczynnością

To wszystko przez tarczycę

napisała Daria Kikoła 2 stycznia 2016 57 komentarzy

Nie zrozumie ten, kto nie przeżył…Hashimoto i/lub niedoczynności tarczycy. Ten mały gruczoł płata nam figle w różnych sytuacjach, które można tłumaczyć roztargnieniem, lenistwem, brakiem zorganizowania, czy…trudnym charakterem. My jednak wolimy używać wymówki:  „to wszystko przez tarczycę”.

Kiedy?

Rozbiegane myśli

Przechodzę z łazienki do pokoju i dokładnie wiem po co – muszę wyjąć z szafy nowy ręcznik. Gdy przechodzę przez korytarz dopada mnie „atak myśli” oparty na łańcuchu skojarzeń i dziwacznym monologu w mojej głowie:

ręcznik – kąpiel – mycie włosów – tak, znów wypadają mi garściami – muszę coś z tym zrobić – może jakaś maseczka – a może brakuje mi witamin?

Przekraczam próg pokoju, rozglądam się uważnie w poszukiwaniu…no właśnie, nie pamiętam już czego.

Wzmożona nieostrożność

Typowy poranek niedoczynnej:

Ponieważ wstanie z łóżka jest czynnością czasochłonną, poranki dla niedoczynnych to niemałe wyzwanie – trzeba wykonać wiele czynności w krótkim czasie. I tak oto niedoczynna je śniadanie, popija kawę, bierze prysznic, prasuje i ubiera się, a wszystko to na przemian z prostowaniem włosów. Dlaczego miałaby zatem pamiętać, żeby odłączyć prostownicę z prądu? I tak to cud, że tym razem odłączyła żelazko.

Wyjście z domu nie jest przecież takie proste – przez pół godziny szuka kluczy, które wreszcie odkrywa…w drzwiach.

Dlaczego płaczesz? „Nie wiem”

Czasami (to znaczy raz w miesiącu) mam naprawdę solidny powód, żeby pozwolić sobie na histeryczny płacz. Ale czasami płaczę, bo w lodówce zabrakło mleka bez laktozy. Płaczę też, gdy oglądam zdjęcia z małymi pingwinkami. Płaczę, gdy nie wyjdzie mi obiad. Jednak, gdy Ł. pyta mnie dlaczego płaczę… muszę odpowiedzieć, że „nie wiem”. Przecież nie powiem mu, że to przez tarczycę.

A czym Ty się możesz tak męczyć?

Jak pisze Patryk:

zdarza się, że znajomi pytają się mnie „a czym ty się tak zmęczyłeś” i wtedy odpowiadam, że prawdopodobnie mam tak przez niedoczynność. Ale tak, czy siak, mogę tłumaczyć do woli i nikt mi nie wierzy, co doprowadza mnie do szału.

Niedoczynnym panom chyba jest najtrudniej. Trzymać to wszystko w sobie i być nierozumianym w tak patriarchalnym społeczeństwie – przecież to zwyczajnie nie wypada, żeby facet był słaby, ospały, bez wigoru!

5 minut drzemki

Ile z nas ulega pokusie popołudniowej drzemki?  Możemy nawet opracować niedoczynny algorytm. Jeśli położysz się „tylko na 5 minut”, tuż po obiedzie, czyli załóżmy ok. 15…to i tak wstaniesz o 17 i nie zdążysz już nic zrobić tego dnia.

Język niedoczynnych

Niedoczynność i/ lub Hashimoto to także źródło kreatywności, jeśli chodzi o wynalazki językowe. Zdarza się tak, że mamy jakieś słowo na myśli, jednak wypowiadamy zupełnie inne. Lub podobnie do naszych babć, które zapominają jak miała na imię bratanica Kowalskiego, tak my zapominamy nazw przedmiotów codziennego użytku.

I tak o to, przedłużacz staje się „zasilaczem do ładowarek”, suszarka do włosów „włoso-dmuchawą”, kieliszek „pucharem do wina”.

Słucham, ale nie słyszę

Zbliża się sesja egzaminacyjna, a typowa niedoczynna zbiera już notatki, drukuje wszystkie materiały i zasiada do lektury. Mija pół godziny. Z przerażeniem stwierdza, że wciąż jest na pierwszej stronie. Ba! Przy pierwszym akapicie. Czyta, lecz nie wie co czyta. A jeśli wie, to już nie pamięta, co było w poprzednim zdaniu.

Podobnie sprawa wygląda z rozmowami. Jeśli słuchamy naszego rozmówcy i nagle zaatakuje on nas pytaniem, które wymaga odpowiedzi bardziej rozwiniętej niż TAK lub NIE, naszą twarz zalewa palące uczucie zakłopotania. „Nie słuchałaś?”

Słuchałam, ale moja tarczyca już nie.

Co z tym zrobić?

Najlepiej nic, bo przecież sobie wmawiasz. Jeśli nie musisz – nie wstawaj z łóżka. Tak będzie najbezpieczniej.

A tak na poważnie. Objawami niedoczynności tarczycy i Hashimoto mogą być (lecz wcale nie muszą i nie u każdego w takim samym stopniu) problemy z pamięcią i koncentracją, huśtawki nastrojów, niekontrolowane wybuchy płaczu.

I teraz muszę Cię rozczarować – nie możesz używać tarczycy jako wymówki. Dlaczego? Bo każdy ma tarczycę (chyba, że jest po tyreoidektomii). Samo twierdzenie, że coś poszło nie tak, bo „masz tarczycę”, jest zatem błędne i nie możesz używać go jako wymówki (nikt tego nie zrozumie).

Jeśli musisz już zrzucać na coś winę, zrzuć na niedoczynność tarczycy lub Hashimoto. Jednak niewiele to zmieni. I tak nikt nie zrozumie.

Możesz też spróbować zrozumieć,skąd bierze się problem i podjąć konkretne działania- pisałam o tym tutaj. W okresie zimowym wszyscy cierpimy na niedobór witaminy słońca, czyli witaminy D3 – pamiętaj, żeby ją dostarczać po konsultacji z lekarzem!

W jakich sytuacjach niedoczynność i Hashi dają o sobie znać? Czy zdarza Ci się używać ich jako wymówki? Jak próbujesz je ujarzmić? Daj znać w komentarzach!

życie z niedoczynnością

[Uwaga!] Potrzebna dawka motywacji – niedoczynność tarczycy

napisała Daria Kikoła 26 listopada 2015 8 komentarzy

Jeśli brakuje Ci motywacji, aby „oswoić” niedoczynność – nie czytaj dalej. Wiadomość od Kasi otrzymałam dzisiaj i nie ukrywam, bardzo przypomina mi wpisy na forach niektórych grup poświęconych Hashimoto czy niedoczynności. Wywołują niebezpieczną lawinę narzekania. Pomyślałam jednak, że wiele z nas było na podobnym etapie i dziś, bogatsze o doświadczenie, możemy wesprzeć kolejną Niedoczynną.

Witaj,

od ponad 3 lat walczę z niedoczynnością tarczycy. Moja historia nie różni się za bardzo od innych, oprócz tego, że każdy zaakceptował moją chorobę, oprócz mnie samej. Jeszcze 5 lat temu byłam bardzo aktywną osobą. Nie wyobrażałam sobie dnia bez biegania, ćwiczeń i diety. Moja waga przy wzroście 165 była w granicach 50 kg. Potem moja mama zachorowała na białaczkę.. Stres, ciągle latałam między szpitalem, szkołą a domem. Zaczęłam tyć, mogłam spać cały dzień i nadal czuć się jak po nieprzespanej nocy. Do tego okropne migreny, które nie dawały mi żyć.. Czułam się jak upośledzona, bo nagle przestałam móc się uczyć. Dosłownie wiedza odbijała się od mojej głowy, a byłam w klasie maturalnej. Miałam pierwsze objawy depresji, przy gorszym dniu myślałam, by to wszystko olać i pożegnać się.. Każdy zwalał to na stres i każdy lekarz odsyłał mnie z kwitkiem. Miałam wsparcie swojego chłopaka, z którym jestem do tej pory, jednak ciężko mu było zrozumieć, jak nagle może mi się nie chcieć o siebie dbać i, że wymyślam.
3 lata temu po raz pierwszy miałam zbadane TSH, które było w normie, ale dopiero współczynniki FT3/4 pokazały prawdę. Szybko wdrożone leczenie, przypisywane dodatkowo leki na demencję, by mózg mi wreszcie ruszył, Euthyrox 100 biofer i magnez.. Było lepiej, włosy lepsze, nauka jakoś poszła.
Jednak moja waga nie ruszyła się z miejsca. W momencie wykrycia niedoczynności ważyłam 72 kg. Dzisiaj ważę 68 i płakać mi się chce, gdy widzę siebie w lustrze. Nie mam chęci by walczyć o swoje dawne ciało, które podstępna choroba mi odebrała. Gardzę sobą za lenistwo, ale nie mam siły rano wcześniej wstać, a po pracy pierwsze co robię to idę się przespać, by potem móc zrobić obiad sobie i mojemu facetowi. Ostatnio, gdy zawzięłam się i włączyłam sobie zwykłe, najzwyklejsze ćwiczenia z Ewą Chodakowską, którą tak wszystkie Niedoczynne wychwalają to po 10 min dostałam takiego ataku duszności, że zrezygnowana nie mogłam patrzeć na siebie przez 2 dni… Nie znam nikogo ze swojego środowiska, kto ma podobne problemy, nie mam z kim porozmawiać, dostać wsparcia. Mój chłopak, który jest ze mną od samego początku wychodzi już z założenia, że kocha mnie taką jaką jestem.. I już. Ale ja siebie nie potrafię zaakceptować. Może wydawać się łatwo „wstać wcześniej”, „iść pobiegać”, „zrobić coś ze sobą”, ale dla mnie jest sukcesem, jak wstanę bez dodatkowej drzemki do pracy.. Sukcesem jest, gdy nie nakrzyczę na nikogo tylko z uśmiechem przejdę przez cały dzień..
Teraz dodatkowo pojawiły się problemy ginekologiczne. Przez rozchwiany poziom TSH, który 3 miesiące temu był na poziomie 0.003 musiałam zrezygnować z tabletek antykoncepcyjnych. Teraz borykam się z ciągłymi cystami na jajnikach, bo przez niskie TSH tworzą się torbiele. Ból, jaki sprawiają jest chyba gorszy od porodu.. I tak co miesiąc. To dołuje. Odbiera chęć walki o siebie i myślenie pozytywnie o przyszłości.

Może podzielenie się z Wami moją historią sprawi, że odnajdę chęć i poznam ludzi, którzy podobnie jak ja nie radzą sobie psychicznie z chorobą. I każdemu życzę zapału do walki z chorobą.

Pozdrawiam
Kasia

Kasiu, zachęcam Cię do znalezienia sprawdzonego endokrynologa (a najlepiej endokrynologa-ginekologa). Tutaj znajdziesz listę, którą wspólnie tworzymy z innymi Niedoczynnymi.

Wśród objawów, które opisujesz i który chyba sprawił Ci największe problemy jest tzw. brain fog – czyli trudności z zapamiętywaniem i koncentracją. Wielu Niedoczynnych (w tym ja) przyznaje, że zauważyli u siebie znaczną poprawę po odstawieniu glutenu. Pisałam o tym tutaj.

Martwi mnie to, że jesteś tak bardzo skoncentrowana na tym, jak jest Ci źle, że nie dostrzegasz wagi pozytywów w swoim życiu (np. chłopaka, który wciąż Ci towarzyszy mimo wszystko).  Czy jest coś w Twoim życiu co Cię pasjonuje i potrafi pochłonąć bez reszty? Czy dostrzegasz w swoim otoczeniu kogoś, komu jesteś przydatna i możesz w jakikolwiek sposób pomóc? To właśnie rutyna i życie z dnia na dzień są pożywką dla niedoczynnej depresji. Możesz zacząć od małych zmian – może właśnie przygotowując obiad dla chłopaka warto zaskoczyć siebie i jego nową potrawą? Może w momencie, gdy nie możesz oprzeć się drzemce, wybierzcie się na krótki spacer?

Mam wrażenie, że tak bardzo tęsknisz za swoim „dawnym życiem” i chcesz je odzyskać za wszelką cenę, że podświadomie wywierasz na sobie presję, co kończy się właśnie atakami duszności, czy nasileniem bólu. Czy mówiłaś o tym lekarzowi? Jeśli dostałaś od lekarza „zielone światło” do ćwiczeń, może skorzystasz z tych kilku technik motywacji do podjęcia aktywności fizycznej dla Niedoczynnych.

Akceptacja siebie i ujarzmienie niedoczynności są możliwe tylko, jeśli naprawdę tego chcesz. Skoro podjęłaś wysiłek, żeby do nas napisać, wierzę, że naprawdę Ci na tym zależy. Może warto spojrzeć na siebie z przymrużeniem oka? W tym miejscu chętnie przypomnę Ci 8 powodów dlaczego warto zakochać się w Niedoczynnych:) 

 Niedoczynni, jak myślicie, jak jeszcze możemy zmotywować Kasię?

życie z niedoczynnością

Przyczyna niedoczynności tarczycy: molestowanie seksualne i doświadczenie przemocy

napisała Daria Kikoła 27 września 2015 4 komentarze

Gdy pytamy endokrynologa „skąd bierze się niedoczynność tarczycy?”, nie możemy liczyć na jednoznaczną odpowiedź. Różne teorie mówią o efekcie ubocznym Czarnobyla, niesprzyjających genach i innych przyczynach o których pisałam tutaj.  Ostatnie badania kanadyjskich naukowców wskazują, że jednym z czynników powodujących niedoczynność (w szczególności u kobiet) jest…doświadczenie traumy molestowania seksualnego w dzieciństwie. 

Odkryliśmy zależność pomiędzy doświadczeniem krzywdy w dzieciństwie a chorobami tarczycy u kobiet – wyjaśnia profesor Esme Fuller Thomson z Uniwersytetu w Toronto .

-Początkowo myśleliśmy, że wyniki badań można tłumaczyć codziennym stresem, uzależnieniu od papierów lub alkoholu, ponieważ niektóre z tych problemów mogą dotyczyć zarówno osób, które doświadczyły przemocy w dzieciństwie, a także tych, którzy borykają się z chorobami tarczycy. Jednak gdy stworzyliśmy listę 14 potencjalnych czynników łączących obie grupy ustaliliśmy, że kobiety, które doświadczyły molestowania lub przemocy w dzieciństwie były o 40% bardziej narażone na zaburzenia funkcjonowania tarczycy.

156H

Dlaczego tak się dzieje?   

Wbrew pozorom zdrowie psychiczne i zdrowie fizyczne są ściśle powiązane. Jeśli doświadczamy traumy w dzieciństwie przez lata nosimy w sobie bombę zegarową, która musi kiedyś przecież wybuchnąć. Gdy dorastamy w przewlekłym stresie i niepokoju, poziom kortyzolu szybuje, a nasz organizm przechodzi w stan ciągłej gotowości do walki lub ucieczki.  Możesz sobie wyobrazić jak taki stan obciąża organizm – do mięśni trafia znacznie więcej cukru, wzrasta ryzyko cukrzycy i otyłości. Ból, który odczuwamy wewnątrz mści się na nas w postaci objawów somatycznych – problemów ze snem, trudności z koncentracją, obniżeniem libido, czy niestety…zaburzeniami funkcjonowania tarczycy i jeszcze szerszą gamą nieznośnych symptomów.

Grupa ryzyka

Badanie opisane w Journal of Aggression, Maltreatment, & Trauma, zostało przeprowadzone na próbie 13,070 Kanadyjczyków, z czego ponad 1000 przyznało się do doświadczenia krzywdy w dzieciństwie. U 906 osób z tej grupy zdiagnozowano chorobę tarczycy jeszcze przed ukończeniem 18. roku życia.

Jeśli Twoje wyniki nie poprawiają się mimo leków, zdrowego żywienia i aktywności fizycznej zastanów się, czy nie trzymasz w sobie dawnych urazów, nad którymi do tej pory bałaś się pracować. To nie musi być koniecznie doświadczenie molestowania, ale np. nękanie w szkole, zmaganie się z niską samooceną czy też dorastanie w domu, gdzie jeden z rodziców nadużywał alkoholu lub stosował przemoc.

 Co mogę zrobić?

Jesteście ze mną już od ponad roku, dlatego otwieram się przed Wami – ja także należę do grupy ryzyka. W wieku 15 lat doświadczyłam krzywdy ze strony mojego nauczyciela w gimnazjum. Przez prawie 10 lat trzymałam to w sobie-  hodowałam i jednocześnie na siłę tłumiłam poczucie lęku, niepokoju i wściekłości. Myślę, że to właśnie jeden z powodów mojej niedoczynności. Gdy za bardzo koncentruję się na przeszłości, zauważam nasilenie się objawów.

Istnieją jednak sposoby na rozprawienie się z dawnymi urazami – dla niektórych z nas będzie to terapia, dla innych nazwanie problemu, najzwyklejsza rozmowa, jeszcze dla innych aktywne działania społeczne, „wyżycie się” w sporcie lub medytacja. Polecam każdemu z Was trzeźwe spojrzenie w głąb siebie oraz dążenie do wewnętrznej równowagi i zadbanie także o sferę emocji. Wszystko to dla zdrowia:)

149H

życie z niedoczynnością

Poprawiamy niedoczynną sylwetkę – biust

napisała Daria Kikoła 13 września 2015 4 komentarze

Dzisiejszy post dedykuję Niedoczynnym, które borykają się z problemem „wałeczków” na plecach. Podobno kochanego ciałka nigdy za wiele, jednak żadna z nas nie cieszy się widokiem wylewającej się tkanki tłuszczowej, która zwisa niedbale na plecach w okolicach pach i piersi. Odznaczające się fałdki można jednak pokonać!

Czytaj więcej

życie z niedoczynnością

Feministki są brzydkie

napisała Daria Kikoła 29 sierpnia 2015 5 komentarzy

Mówi się, że niedoczynność to choroba ambitnych kobiet. Bierzemy coraz więcej na głowę – chcemy się rozwijać, jesteśmy matkami, pracujemy, gotujemy, uczymy się, realizujemy swoje pasje, dbamy o piękno ducha i ciała – jak wiele z nas próbuje pogodzić to wszystko na raz? Czy czujemy się doceniane?

Huśtawka hormonalna często doprowadza nas do dzikiego szału albo niewyjaśnionego płaczu. Same tego nie rozumiemy. Nie możemy  jednak zgadzać się na to, aby ktokolwiek nazywał nas „tymi słabszymi”. Jeśli w to uwierzymy, kolejnym krokiem jest tylko depresja i pasmo narzekań.

Wiele z nas traci kontrolę nad tym, jak wyglądamy pomimo hektolitrów potu wylanych podczas ćwiczeń i pomimo przestrzegania zasad zdrowego żywienia. Wtedy tak ważne jest wsparcie partnera, który jeśli rzeczywiście kocha – powinien wykazać się zrozumieniem, a najlepiej włączyć się w akcję „razem zawalczmy o zdrowie”. Jeżeli słyszysz docinki na temat tego „że znowu ci się przytyło” albo jeśli czujesz się obrażana, obie bardzo dobrze wiemy, że zasługujesz na kogoś lepszego.

Chcę skierować ten apel do wszystkich Niedoczynnych, które godzą się na złe traktowanie przez partnera ze strachu, że „nikt inny ich nie zechce”.

Żyjemy w kulturze, w której głównym wyznacznikiem atrakcyjności jest fizyczność. Sama lubię wertować zdjęcia pięknych, zdrowych, umięśnionych sylwetek – stąd czerpię inspirację. Nie zgadzam się jednak to, żeby oceniać mnie jako kobietę przez rozmiar stanika lub pryzmat tego ile mam w biodrach.

Wiem, że jest Ci trudno. Tak wiele z Was pisze o tym, że utraciłyście sens życia, że nic Wam się nie chce, że nie czujecie się doceniane. Dlaczego tak jest?  Dlaczego w ogóle mamy potrzebę bycia docenianą?

Mam wrażenie, że problem leży w tym, że na siłę chcemy być „heroskami” – wiecznie działamy z myślą o innych. W naszym grafiku nie ma miejsca na czas dla siebie. Mam złą wiadomość – to nie sprzyja niedoczynności tarczycy, która karmi się stresem.

Nie musisz wystartować w następnej edycji Top Model.

Nie musisz czuć się winna, gdy ktoś Cię obserwuje, kiedy jesz lub gdy płaczesz.

Nie musisz pozwalać na to, aby ktoś Cię obrażał ze względu na to jak wyglądasz.

Nie musisz zadowalać wszystkich dokoła.

Chcę Ci przypomnieć dlaczego jesteś wyjątkowa, pamiętasz?

8 powodów dlaczego warto zakochać się w Niedoczynnej 

26 sierpnia świętowaliśmy Dzień Równości Kobiet. Właśnie dlatego powstał ten wpis. Feminizm można rozumieć na różne sposoby. Ja wierzę w to, że nie muszę być perfekcyjną panią domu i że moje szczęście zależy wyłącznie od tego, czy zawalczę o siebie – swoją przestrzeń, swoje pasje, samorealizację i czas na spojrzenie w głąb siebie;)

Pracuję na pełen etat, kończę drugie studia, zarządzam Fundacją, chodzę na randki, spotykam się ze znajomymi, piszę tego bloga, lubię gotować i nie znoszę sprzątać. Nie czuję się słabsza.

A Ty jak walczysz o siebie? Jakie są Twoje ambicje?  🙂

Wpis to część akcji Jestem jedną z nich

Pozostałe publikacje:

http://100sukienek.in/feministki-sa-brzydkie/

http://wysoka.es/feministki-sa-brzydkie/

http://malokulturalna.pl/feministki-sa-brzydkie/

http://www.anwen.com.pl/2015/08/feministki-sa-brzydkie.html

#jestemjednaznich

życie z niedoczynnością

Jesteś niedoczynny? Nie oddawaj krwi!

napisała Daria Kikoła 5 lipca 2015 10 komentarzy

– Czy pani robi się słabo po pobraniu krwi? Może chce się pani położyć?

– Nie, spokojnie, mam niedoczynność tarczycy

Moja odpowiedź nie wymaga szczegółowych wyjaśnień, prawda? Pytanie pielęgniarki nieco mnie zaskoczyło – nie ze względu na jej troskliwość, ale dlatego, że zadała to pytanie komuś, kto oddaje krew co najmniej raz na 3 miesiące. Rzeczywiście, nie lubię patrzeć na to, gdy wbija mi się igłę w żyłę, ale nie zdarzyło mi się jeszcze stracić przytomności. Od momentu wkłucia do wyjęcia igły lubię powędrować gdzieś myślami i ostatnio zastanowiło mnie to ile jeszcze krwi w życiu oddam i czy można ją jakoś spożytkować.

Niedoczynni nie mogą być dawcami krwi – choroby endokrynologiczne i stałe przyjmowanie leków na niedoczynność są w Polsce uważane za czynniki dyskwalifikacji stałej. Oznacza to, że do końca życia nie będziemy mogli być dawcami krwi, jeśli zajdzie taka potrzeba. Dobrze wiedzieć to zawczasu, ponieważ (odpukać) w sytuacji kryzysowej możemy nieuważnie uzupełnić ankietę krwiodawcy, a w konsekwencji zaszkodzić bardziej niż pomóc.

Z ciekawostek – w Stanach Zjednoczonych niedoczynność tarczycy nie należy do przeciwwskazań w krwiodawstwie. Osoby, które cieszą się uregulowanym poziomem hormonów tarczycy i dobrym zdrowiem są dawcami. Ciekawe, czy z czasem u nas też się to zmieni? 🙂

A teraz zabawa w statystykę, czyli odpowiedź na moje pierwsze pytanie. Badam krew w kierunku niedoczynności od 24 roku życia. Załóżmy, że będę żyć tyle co przeciętna Polka, czyli 80 lat. Krew badam 4 razy w roku. Podczas jednego badania pobiera się 2 ml krwi.  Okazuje się, że oddam około 0,48 l krwi w ciągu życia!

Jak przygotować się do badania krwi:

– przyjdź na czczo

– tabletkę zażyj dopiero po badaniu

– nie zgłaszaj się na badania po nieprzespanej nocy lub podczas miesiączki

– staraj się nie poprzedzać badań dużym wysiłkiem fizycznym

– koniecznie weź kąpiel/ prysznic przed pobraniem krwi – to pomoże Ci uniknąć infekcji

życie z niedoczynnością

Jak chronić tarczycę?

napisała Daria Kikoła 14 czerwca 2015 7 komentarzy

Może to tylko przypadek, ale w ostatnich tygodniach obserwuję wokół siebie coraz więcej osób, które właśnie dowiedziały się o tym, że mają niedoczynność tarczycy.  Jedno z najczęstszych pytań, które padają to „jak mogłam temu zapobiec?”

O przyczynach niedoczynnności możesz przeczytać tutaj. Niestety, medycyna nie potrafi jeszcze podać jednoznacznej odpowiedzi na to, co wywołuje niedoczynność tarczycy.

Możesz jednak podjąć kilka prostych kroków, aby chronić ten arcyważny gruczoł o kształcie motylka. Lektura obowiązkowa dla niedoczynnych i wszystkich, których jeszcze nie dopadła niedoczynna epidemia.

Zdjęcie rentgenowskie? Tylko z kołnierzem ochronnym!

rentgen

Za każdym razem, gdy wybieramy się na prześwietlenie – czy to z polecenia dentysty, czy też ortopedy, zawsze zadbajmy o to, aby nasza tarczyca nie była niepotrzebnie narażona na promieniowanie, które stanowi jeden z największych czynników ryzyka. Jako pacjent zawsze masz prawo poprosić o kołnierz ochronny, przypominający „śliniaczek” dla dorosłych.

Rzuć palenie i unikaj palaczy!

IMG_3480 (1)Tak jak pisałam w artykule „Zadymiona tarczyca” jedną z częstych przyczyn chorób tarczycy i choroby Gravesa-Basedowa jest palenie papierosów. I nie chodzi o slogan „palenie szkodzi zdrowiu” – rodanki, substancje toksyczne, które znajdziemy w papierosach to  płachta na byka-  chwila przyjemności może skutkować szeroką gamą wcale nie przyjemnych objawów.

„Na pewno nie mam Hashimoto”

hashimot

TSH w normie – lekarz rodzinny wzruszył ramionami, a Ty wciąż borykasz się z symptomami niedoczynności? Przyjmujesz już leki, ale nie widzisz poprawy? Czekasz na pierwszą wizytę u endokrynologa?

Niestety, wciąż tak się zdarza, że lekarze odsyłają nas z diagnozą „ma pani niedoczynność”, ale nie informują nas czy niedoczynności nie towarzyszy przypadkiem Hashimoto. Upewnij się, że lekarz zadbał o to, abyś zrobiła USG tarczycy oraz test na obecność przeciwciał antyTPO i antyTG.

Pamiętaj, że jeśli masz niedoczynność to w 90% masz Hashimoto. Co zrobić, żeby poczuć się lepiej? Mi pomogło wykluczenie produktów zawierających gluten.

Przecież soja jest taka zdrowa!

sojaa

Jeśli masz już niedoczynność, unikaj soi jak ognia! Jeśli nie, nie przesadzaj z uleganiem modzie na produkty sojowe – nic się nie stanie, jeśli od czasu do czasu sięgniesz po tofu, tempeh, czy zupę miso. Jednak nadmierne spożywanie proszków, tabletek i smoothies zawierających soję może skutkować zaostrzeniem auto-ataku ze strony układu immunologicznego.

Podstępne fluorki

use-fluoride-toothpaste-1

Fluorki – dostępne wszędzie – w płynach do płukania jamy ustnej, w paście do zębów, a nawet w wodzie mineralnej były kiedyś stosowane jako lek na nadczynność tarczycy. Fluorki skutecznie rozleniwiają tarczycę, dlatego czytaj etykiety i upewnij się, że unikasz produktów z ich wysoką zawartością.

Jak myślisz – w jaki sposób możemy jeszcze chronić tarczycę?

Podziel się w komentarzach!

Źródło: http://thyroid.about.com/od/thyroidbasicsthyroid101