Ostatnio na blogu Aktywnie niedoczynna

ciążażycie z niedoczynnością

Niedoczynna na porodówce: jak urodziłam niezgodnie z planem

napisała niedoczynna 30 stycznia 2017 8 komentarzy

Godzina 4.15 , czuję jak zalewa mnie fala ciepła. 

-Ł. ! Chyba odeszły mi wody!

-No dobra, ale ile ich jest? – Ł. pyta z niedowierzaniem i z wielkim wysiłkiem otwiera jedno oko.- Położna mówiła, że mają być dwie szklanki. – obraca się na drugi bok. Za chwilę słyszę już błogie pochrapywanie. Podnoszę się, żeby zmienić piżamę…i już wiem, że za sekundę chluśnie ze mnie Niagara.                               

To nie był poród zgodny z planem – według planu mojego ex-endokrynologa miałam przecież nigdy nie zajść w ciążę.

Czytaj więcej

para hashimoto
życie z niedoczynnością

Status: w związku z niedoczynną

napisała niedoczynna 5 grudnia 2016 11 komentarzy

Wiadomość, którą otrzymałam od Przemka pewnego listopadowego wieczora sprawiła, że aż zapiekły mnie policzki – tak, było to wyjątkowe wyznanie miłosne. Tylko spokojnie – nie skierowane do mnie. Przemek napisał: „Witam, moja dziewczyna choruje na to prosiłbym o pomoc jak mogę ją wspierać i jak pomagać :-)”. Jestem pewna, że już samo jego podejście jest kojące dla tej szczęśliwej niedoczynnej. Postanowiłam jednak zebrać Wasze porady i kilka moich przemyśleń, aby naszym drugim połówkom ułatwić misję CHCĘ BYĆ DLA CIEBIE WSPARCIEM. Choć kieruję te słowa głównie do partnerów płci męskiej, zastosowanie jest jak najbardziej uniwersalne. Do dzieła!

  Czytaj więcej

herbata ziola na zimno
życie z niedoczynnością

Zimno mi. Pozdrawiam, Tarczyca!

napisała niedoczynna 16 listopada 2016 12 komentarzy

Kolejny listopadowy wieczór – wracasz do domu po pracy, wskakujesz w dresik, odpalasz wodę na herbatę i jedyne o czym marzysz to schować się pod elektrycznym kocykiem. Jeśli temperatura Twoich stóp wskazuje, że właśnie masz za sobą długi spacer po Alasce, znajomi z pracy nadali Ci ksywkę „eskimos” z uwagi na kolejne warstwy ciuchów, które na siebie narzucasz, a Twoim ulubionym hashtagiem na instagramie stał się #sweaterweather…to wiedz, że Twoją tarczycę mogło ogarnąć sezonowe oziębienie. Co teraz? 

Czytaj więcej

dziedziecznie a niedoczynnosc tarczycy
życie z niedoczynnością

Czy moje dziecko będzie mieć niedoczynność?

napisała niedoczynna 26 października 2016 3 komentarze

Gdy próbujemy znaleźć „winnego” niedoczynności tarczycy pojawiają się różne czynniki: Czarnobyl, śmieciowe żarcie, stres, bałagan w gospodarce hormonalnej  i inne atrakcje, o których pisałam tutaj. Jednak, gdy w planach mamy powiększenie rodziny najbardziej niepokojącą przyczyną jest…genetyka. Czy to, że mam niedoczynność oznacza, że zachorują na nią moje dzieci?

W rodzinie nic nie ginie

Zagadka przyczyn niedomagającej tarczycy nurtowała mnie odkąd tylko ją u mnie zdiagnozowano. Jasne, można po prostu zaakceptować chorobę i łykać tabletki każdego dnia bez większego namysłu. Jednak, gdy okazało się, że w biurze, w którym pracowałam 6/13 kobiet miało stwierdzoną niedoczynność, pomyślałam, że to jakaś plaga. Jak to możliwe, że przy takich statystkach tylko ja w mojej rodzinie zostałam „obdarowana” niedoczynnością i Hashimoto? Zapytałam rodziców o ich wyniki – wszystko w normie. Następnie pod lupą wylądowała moja siostra. Nie trzeba było długo szukać – do tej pory uważała uczucie zimna, wypadające włosy i suchą skórę za „taką urodę”. Z TSH w okolicach 4 nie czuła się cudownie, ale przecież „to wciąż jeszcze norma”. Dobry endokrynolog postanowił jednak drążyć temat i i okazało się, że obie mamy ten sam zestaw, czyli Hashimoto, niedoczynność + hiperprolaktynemia. Zero historii problemów z tarczycą w rodzinie. Zero, dopóki nie zaczęłyśmy o tym mówić i krewni nie zaczęli się diagnozować. Teraz mamy niedoczynnych zarówno po stronie mamy jak i taty. Może to zatem nie plaga tylko rosnąca świadomość?

Masz to we krwi

Ile wynosi prawdopodobieństwo, że Twoje potomstwo odziedziczy po Tobie niedoczynność? Wciąż prowadzi się w tym temacie badania i jest zbyt wcześnie, żeby podać wiarygodny wynik. W literaturze (np. w książce „Jak żyć z Hashimoto”) i na forach pisze się o prawdopodobieństwie ponad 50%.

Jeśli jesteś w ciąży, przygotuj się na badania całej trójki tarczycowej co miesiąc. Nie zatajaj przed lekarzem, że masz niedoczynność, a jeśli widzisz, że nie za bardzo się tym przejął – koniecznie zmień go na innego specjalistę, najlepiej ginekologa-endokrynologa. Im szybciej dostosujecie odpowiednią dawkę, tym skuteczniej zminimalizujecie ryzyko hipotyreozy – wrodzonej niedoczynności tarczycy u noworodków. Niedoczynność wrodzoną diagnozuje się jeszcze w szpitalu, w okolicach 3.  doby życia maluszka w ramach obowiązkowego testu przesiewowego z krwi pobranej z piętki maleństwa.

Co jest pewne – największe znaczenie mają tu geny odpowiedzialne za funkcjonowanie układu odpornościowego. Jednak w przypadku Hashimoto samo obciążenie genetyczne to nie wszystko. Potrzebny jest jeszcze czynnik, który wyzwala chorobę – zaburzenia hormonalne, zakażenia wirusami lub bakteriami, chroniczny stres i inne czynniki środowiskowe.

Twoje decyzje mają znaczenie

„Wybuch” Hashimoto to dość skomplikowany proces i znaczenie mają tu Twoje „małe” decyzje – zacznijmy od racjonalnych wyborów żywieniowych (wiem, że wiele osób chciałoby przeczytać, że dieta bez glutenu i laktozy gwarantuje 100% zdrowia dziecka, ale niestety nie ma takiej gwarancji) – mam tu na myśli unikanie produktów przetworzonych naszpikowanych substancjami antyodżywczymi, które odpowiedzialne są za magazynowanie tłuszczu i nie pozostają obojętne dla gospodarki hormonalnej. Ok, w takim razie czego unikać? Najbardziej podoba mi się zasada, którą stosuje niedoczynna tener personalna Jillian Michaels: „Jeśli coś nie miało matki ani nie wyrosło z ziemi, nie jedz tego”.

Skoro Hashimoto to dysfunkcja układu immunologicznego, warto zadbać o odporność jeszcze, gdy jesteś w ciąży. Ja piję napój probiotyczny. Inne sposoby to zajadanie się kiszonkami, czy stosowanie diety bogatej w antyoksydanty. Dbanie o odporność nie oznacza zawijania dziecka w 10 warstw i zaszycie się w 4 ścianach, ale spacery i przyzwyczajanie dziecka do aktywności fizycznej (a raczej zaszczepienie w nim miłości do ruchu…teraz z bólem serca przypominają mi się te nagminne zwolnienia z w-fu w podstawówce, pamiętasz?).

Badania opublikowane w Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism wykazały powiązanie pomiędzy długotrwałą ekspozycją na substancje toksyczne (a dokładnej związki perfluorowane) obecne w kosmetykach, środkach czyszczących i niektórych tkaninach a zaburzeniami funkcjonowania tarczycy. Jeżeli widzisz potencjalne zagrożenie w chemii i stać Cię na to, zastanów się czy nie warto przejść na eko-sprzątanie i kosmetyki naturalne.

Wreszcie- czynnik najważniejszy i najbardziej zależny od Ciebie- zminimalizuj stres w otoczeniu dziecka. Tak, wiem. Łatwo mi mówić teraz, kiedy baby blues przede mną i kiedy nie mam jeszcze zielonego pojęcia o wychowaniu dziecka. Tylko spokój nas uratuje 😉

Jestem ciekawa, jak to wygląda u Was – czy Wasze dzieci odziedziczyły niedoczynność? Jak sobie z nią radzicie? A może to Wy dostaliście niedoczynność w prezencie od kogoś z rodziny?

recenzja ksiazki jak zyc z hashimoto
recenzje

Recenzja książki "Jak żyć z Hashimoto? Poradnik dla pacjenta"

napisała niedoczynna 6 października 2016 5 komentarzy

Za oknem szaro i wieje, więc mogę oficjalnie ogłosić, że właśnie rozpoczął się sezon na „zimno mi”! To dobra wymówka, żeby zaszyć się pod kocem, chwycić kubek z herbatą z imbirem i oddać się lekturze. Mój wybór padł na „Jak żyć z Hashimoto? Poradnik dla pacjenta”. Co znajdziemy w tej książce i przede wszystkim, czy warto w nią zainwestować?

Czytaj więcej

jak schudnac hashimoto
aktywność fizycznażycie z niedoczynnościążywienie

Ratunku! Nie mogę schudnąć, mam niedoczynność tarczycy

napisała niedoczynna 21 września 2016 7 komentarzy

-Ale o co pani chodzi, wyniki ma pani ładne. TSH w normie. Mniej jeść trzeba!

Czy to właśnie słyszysz, gdy pytasz co zrobić z nadwyżką kilogramów, którą dostałaś w prezencie od niedoczynności tarczycy? Choć znasz Hashimotki, które nie przytyły ani kilograma lub wręcz przeciwnie – marzą o tym, żeby przybrać na wadze, Ty zdecydowanie nie należysz do tej grupy. Masz wrażenie, że próbowałaś już wszystkiego – przewertowałaś tysiące wpisów w grupie wsparcia (ale tylko zdołowała Cię lista produktów, które musisz wykluczyć), wydałaś grube tysiące na dodatkowe badania (NFZ nie obchodzi przecież to, że „ci się przytyło”), wylałaś z siebie hektolitry potu na siłowni i naszprycowałaś się suplementami sprowadzonymi ze Stanów. I dalej nic. Albo +2 kg w ciągu jednego dnia. Co robisz źle? Odpowiedz sobie na kilka pytań.

Czytaj więcej

kurkuma a hashimoto
żywienie

Tarczyca to lubi! >> kurkuma <<

napisała niedoczynna 29 sierpnia 2016 9 komentarzy

-Daria, nie sądzisz, że to straszne ile leków ładują w siebie nasi pacjenci? – zapytała mnie Amelia, gdy akurat przygotowywałam kolejny blister pack (kalendarzyk z lekami na każdą porę dnia). Praca w aptece w Vancouver uzmysłowiła mi, z jaką łatwością sięgamy po kolejną tabletkę wypisaną lekką lekarza, który dzięki temu może pozwolić sobie na wakacje „na bogato”…Rekordziści łykali nawet po 15 tabsów na śniadanie! Praca Amelii była znacznie przyjemniejsza – jako studentka medycyny naturopatycznej podpowiadała pacjentom jak żywieniem i odpowiednią suplementacją mogą poprawić stan zdrowia. Ostatnio napisałam do niej z pytaniem, czy ma coś specjalnego dla chorych na niedoczynność tarczycy i/lub Hashimoto. 

„Daria, często o tym zapominamy, ale leczenie zaczyna się w kuchni! Nawet przyprawy, które stosujesz mogą wyciszyć stan zapalny! Sprawdź kurkumę i koniecznie zainteresuj się farmakognozją. Już teraz wiesz, dlaczego jestem wielką fanką curry:)” Sprawdziłam. Wy też powinniście.

Czytaj więcej

tarczyca ciaza hashimoto
ciąża

Jak dbać o siebie w ciąży, gdy masz niedoczynność tarczycy?

napisała niedoczynna 18 sierpnia 2016 14 komentarzy

-Kochanie, zobacz jak mi wyrzuciło bebzun do przodu!- z niepokojem przeglądam się w lustrze z każdej strony gładząc 6-miesięczny brzuszek

-Nie mów tak na swoje ciało. – Ł. marszczy brwi i po chwili dodaje: „To tymczasowe mieszkanko dzidziusia”

I choć ta scena dla niektórych może być rozbrajająco słodka, nadwyżka kilogramów zawsze jest paraliżująca dla kogoś, kto już raz się jej pozbył. Nic więc dziwnego, że jednym z najgorszych koszmarów niedoczynnych brzuchatek jest pociążowe +10/20 kg. Oczywiście, moim priorytetem jest zdrowie dziecka i nie mam zamiaru się głodzić. Jednak wciąż nurtują mnie pytania: czy niedoczynność i ciąża muszą się kończyć otyłością, czy ja już teraz lub tuż za chwilę będę przypominać Bukę z Doliny Muminków?

Przyrost wagi w ciąży a niedoczynność

Ile można „zdrowo” przytyć w ciąży? To kwestia indywidualna. Najpopularniejsza teoria głosi, że kobiety o średniej budowie mogą przytyć do 20% masy ciała, czyli od 11-15 kilogramów. Kobiety, które w momencie zajścia w ciążę już są otyłe, nie powinny przytyć więcej niż 4,5 – 9 kg. Gdy mamy do czynienia z ciążą mnogą, musimy liczyć się nawet z 16-20 dodatkowymi kilogramami. Zanim jednak zaczniemy obżerać się do woli i przybierzemy rubensowskie kształty, rozłóżmy przyrost wagi na czynniki pierwsze (wg Księgi ciąży Williama i Marthy Sears):

  • Dziecko 3,5 kg
  • Powiększona macica 1 kg
  • Łożysko 0,7 kg
  • Wody płodowe 1 kg
  • Powiększone piersi 1 kg
  • Woda zatrzymana w organizmie i zwiększona ilość krwi 3,5 kg
  • Dodatkowe zasoby tłuszczu (do) 3 kg

Łącznie: 13,7 kg

Nie, nie mylisz się! 3 dodatkowe kilogramy to ta część, która w większości zależy od Ciebie. Jeśli przeholujesz z nadprogramowym tłuszczykiem, przyszłość nie będzie wyglądać różowo – leptyna i adiponektyna spowolnią Twój metabolizm i znacznie utrudnią spalanie. Nie muszę Ci chyba przypominać, co z metabolizmem robi niedoczynność tarczycy, która wymknęła się spod kontroli.

Jeśli jednak groźba dodatkowego ciężaru nie wystarczy, abyś powiedziała STOP, zanim sięgniesz po kolejną porcję lodów, pomyśl o poważniejszych konsekwencjach dla Maleństwa – zwiększone ryzyko otyłości i cukrzycy u dziecka, długi i ciężki poród, przedwczesne przyjście Maluszka na świat.

Zacznij od talerza

Ze zdumieniem obserwuję jak wraz z rosnącym Maluszkiem zmniejsza się miejsce na jedzenie. Fizycznie jest to niemożliwe, żebym się „przejadła”. I tak właśnie powinno wyglądać odżywianie w ciąży – jedz często, ale w mniejszych ilościach niż przed zajściem w ciążę. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, koniecznie włącz pokarmy rozkręcające metabolizm (o ile nie występują u Ciebie nietolerancje pokarmowe). Do moich ulubionych „rozkręcaczy” i superfoods należą: awokado, jaja, masło orzechowe, cynamon, kurkuma, chude mięso, borówki, ryż brązowy, orzechy i nasiona, kakao, masa warzyw prosto z targu, bataty i domowe koktajle owocowe. Wiem, że powinny znaleźć się tu też ryby, ale moje dziecko nie toleruje ich zapachu 😉

Jak widzicie jest tu sporo smacznych pokarmów – co jednak zrobić, gdy chodzą za nami lody i ciastka? Co jeśli po nocach śni się pizza z potrójną warstwą sera? Najlepszym rozwiązaniem jest stosowanie zasady „widzę to, co jem”. Oznacza to, że jeśli chcemy ulec smakowym pokusom, same powinnyśmy je przyrządzić – w ten sposób nie tylko unikamy gotowców naszpikowanych syropem glukozowo-fruktozowym i innymi dobrodziejstwami cywilizacji, ale też poskramiamy dziką ochotę na ulubione co nieco (sporządzenie smakowitej i zdrowej przekąski nie zajmuje przecież 5 minut). Nie głódź siebie, bo wtedy głosisz też dziecko. Ale przemyśl to jakich substancji odżywczych chcesz mu dostarczyć z każdym kolejnym kęsem. Odżywianie w ciąży to Twój pierwszy i ekstremalnie ważny trening odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Ciąża…na kanapie 

Wśród wielu brzuchatek wciąż panuje przekonanie, że aktywność fizyczna prowadzi do poronienia, więc najlepiej leżeć na wznak z nogami do góry (absolutnie nie unoś rąk, bo wtedy na pewno stracisz dziecko). Jeśli byłaś aktywna przed ciążą i nagle przerwiesz ćwiczenia możesz wyrządzić krzywdę Waszej dwójce. Dlaczego? Przypomnij sobie jak to jest, gdy przez dłuższy czas zaniedbasz treningi i potem chcesz do nich wrócić. Ponowne początki są ekstremalnie trudne. A organizm, który domaga się aktywności fizycznej będzie robił to raczej boleśnie – nie tylko w postaci dodatkowych kilogramów, ale także pogarszającej się kondycji, szybkiego zmęczenia, bólu w okolicach pleców i innych okolicach, które już dawno nie były rozciągane.

Uważaj! Zanim jednak wybierzesz się na crossfit dla zaawansowanych, musisz skonsultować się z prowadzącym Cię ginekologiem, który zbada szyjkę macicy i da Ci zielone światło do ćwiczeń. Konieczne będzie zejście na niższe obroty – szczerze polecam Ci zajęcia przeznaczone wyłącznie dla kobiet w ciąży, które najczęściej prowadzone są w szkołach rodzenia. Tylko w ten sposób zapewnisz sobie dodatkowe bezpieczeństwo – na takich zajęciach wymagane jest pisemne zaświadczenie o braku przeciwwskazań ze strony lekarza, jesteś pod okiem doświadczonego instruktora i wiesz, że w pobliżu jest położna i co najważniejsze – intensywność ćwiczeń dopasowana jest do Twojego aktualnego stanu. Zaleganie na kanapie przez 9 miesięcy to słaby pomysł, szczególnie jeśli zmagasz się z napadami wzmożonej senności jeszcze przed ciążą. Chyba, że nie przeszkadza Ci, że podczas ciąży staniesz się niedźwiadkiem zapadającym w sen zimowy, nie mającym siły na chwilę podnieść jednej łapy.

Sexy mama

Jeśli byłaś niedoczynna przed ciążą, zauważysz teraz cudowną odmianę – włosy wzmacniają się, skóra lśni, paznokcie rosną jak szalone – niedoczynność przechodzi jakby w stan uśpienia. W ciąży spada aktywność obrony immunologicznej, zapominasz o objawach i są dni, w których sama nie wierzysz w swoje piękne lustrzane odbicie. Prócz zwiększenia dawki hormonów, lekarz prowadzący Twoją ciążę powinien zadbać o odpowiednie suplementy, które nie tylko odmieniają Cię nie do poznania, ale przede wszystkim wpływają na właściwy rozwój Twojego Maleństwa. Nie ulegnij jednak pozorom – powinnaś zadbać o stan Twojej skóry, jeszcze zanim przypomni o sobie okrutnie swędząca skóra na brzuchu, udach i piersiach. Jestem maniaczką czytania składu produktów, których używam, dlatego stawiam przede wszystkim na te naturalne – smaruję swoje krągłości masłem shea  i olejem kokosowym.

Czas dla Ciebie 

W niedoczynnej ciąży chyba najbardziej uciążliwa jest dla mnie senność. Jestem trochę jak narkoleptyk – mogę zasnąć o każdej porze, w każdej pozycji. Początek ciąży wiązał się nawet z 4-5 drzemkami w ciągu dnia. Nie powinnaś czuć się winna i odmawiać sobie relaksu – najwidoczniej Twoje dziecko tego potrzebuje. Choć spotykam mamy, które w 8 miesiącu ciąży wciąż robią nadgodziny, ja przyjęłam inną postawę. Wsłuchałam się w swoje ciało, zastosowałam się rygorystycznie do porad lekarza i poświęcam ten czas, żeby być jak najlepszym inkubatorem dla mojego Maluszka. Wierzę, że tylko z holistycznym podejściem mogę ujarzmić niedoczynność i pomyślnie przejść okres ciąży, żeby powitać na świecie naszą małą…

Maję. Takie wybraliśmy jej imię. 🙂

Właśnie zaczęłyśmy 6 miesiąc, 4 kg na plusie. Tęsknię za intensywnymi treningami i moim dawnym ciałem.

Akceptuję jednak zmiany, które nastąpiły, bo wiem, że najpiękniejsze dopiero przed nami. A rozstępy? Jak powiedział Ł., to będą ozdoby „mieszkanka dzidziusia”.

niedoczynna niedoczynna  6 miesiac

Ps. Jak Wy znosiłyście niedoczynną ciążę?

Ps2: Usunęłam fragment o „jarmarcznej babie”. Pozdrawiam wszystkich, którzy mają dystans do siebie, nie czują się dotknięci odrobiną sarkazmu i nie traktują niedoczynności jako wymówki;)

nastolatek z hashimoto
życie z niedoczynnością

Nastoletni niedoczynni…pozostawieni sobie. Rodzicu, ocknij się!

napisała niedoczynna 2 sierpnia 2016 11 komentarzy

Przekonanie o tym, że niedoczynność tarczycy to tylko choroba kobiet po menopauzie odchodzi w niepamięć. Nasze „szeregi” zasila już pokaźne grono młodych kobiet i mężczyzn. Jest jednak jeszcze jedna grupa, o której mówi się wciąż za mało – dzieci i nastolatki. Skazani całkowicie na zaangażowanie i zaradność rodziców, małoletni niedoczynni są chyba w najtrudniejszej sytuacji – w momencie, gdy pochłania ich hormonalna burza związana z dorastaniem, tracą kontrolę nad swoim ciałem i stają się obiektem drwin ze strony rówieśników. Jak silna jest ich desperacja? Przez ostatnie 2 miesiące otrzymałam ponad 20 wiadomości z wołaniem o pomoc od nastolatek – także tych najmłodszych, które oficjalnie nie powinny mieć jeszcze Facebooka -jedenasto- i dwunastolatek. Gdzie są ich rodzice?

Czytaj więcej