Gdy próbujemy znaleźć „winnego” niedoczynności tarczycy pojawiają się różne czynniki: Czarnobyl, śmieciowe żarcie, stres, bałagan w gospodarce hormonalnej i inne atrakcje, o których pisałam tutaj. Jednak, gdy w planach mamy powiększenie rodziny najbardziej niepokojącą przyczyną jest…genetyka. Czy to, że mam niedoczynność oznacza, że zachorują na nią moje dzieci?
W rodzinie nic nie ginie
Zagadka przyczyn niedomagającej tarczycy nurtowała mnie odkąd tylko ją u mnie zdiagnozowano. Jasne, można po prostu zaakceptować chorobę i łykać tabletki każdego dnia bez większego namysłu. Jednak, gdy okazało się, że w biurze, w którym pracowałam 6/13 kobiet miało stwierdzoną niedoczynność, pomyślałam, że to jakaś plaga. Jak to możliwe, że przy takich statystkach tylko ja w mojej rodzinie zostałam „obdarowana” niedoczynnością i Hashimoto? Zapytałam rodziców o ich wyniki – wszystko w normie. Następnie pod lupą wylądowała moja siostra. Nie trzeba było długo szukać – do tej pory uważała uczucie zimna, wypadające włosy i suchą skórę za „taką urodę”. Z TSH w okolicach 4 nie czuła się cudownie, ale przecież „to wciąż jeszcze norma”. Dobry endokrynolog postanowił jednak drążyć temat i i okazało się, że obie mamy ten sam zestaw, czyli Hashimoto, niedoczynność + hiperprolaktynemia. Zero historii problemów z tarczycą w rodzinie. Zero, dopóki nie zaczęłyśmy o tym mówić i krewni nie zaczęli się diagnozować. Teraz mamy niedoczynnych zarówno po stronie mamy jak i taty. Może to zatem nie plaga tylko rosnąca świadomość?
Masz to we krwi
Ile wynosi prawdopodobieństwo, że Twoje potomstwo odziedziczy po Tobie niedoczynność? Wciąż prowadzi się w tym temacie badania i jest zbyt wcześnie, żeby podać wiarygodny wynik. W literaturze (np. w książce „Jak żyć z Hashimoto”) i na forach pisze się o prawdopodobieństwie ponad 50%.
Jeśli jesteś w ciąży, przygotuj się na badania całej trójki tarczycowej co miesiąc. Nie zatajaj przed lekarzem, że masz niedoczynność, a jeśli widzisz, że nie za bardzo się tym przejął – koniecznie zmień go na innego specjalistę, najlepiej ginekologa-endokrynologa. Im szybciej dostosujecie odpowiednią dawkę, tym skuteczniej zminimalizujecie ryzyko hipotyreozy – wrodzonej niedoczynności tarczycy u noworodków. Niedoczynność wrodzoną diagnozuje się jeszcze w szpitalu, w okolicach 3. doby życia maluszka w ramach obowiązkowego testu przesiewowego z krwi pobranej z piętki maleństwa.
Co jest pewne – największe znaczenie mają tu geny odpowiedzialne za funkcjonowanie układu odpornościowego. Jednak w przypadku Hashimoto samo obciążenie genetyczne to nie wszystko. Potrzebny jest jeszcze czynnik, który wyzwala chorobę – zaburzenia hormonalne, zakażenia wirusami lub bakteriami, chroniczny stres i inne czynniki środowiskowe.
Twoje decyzje mają znaczenie
„Wybuch” Hashimoto to dość skomplikowany proces i znaczenie mają tu Twoje „małe” decyzje – zacznijmy od racjonalnych wyborów żywieniowych (wiem, że wiele osób chciałoby przeczytać, że dieta bez glutenu i laktozy gwarantuje 100% zdrowia dziecka, ale niestety nie ma takiej gwarancji) – mam tu na myśli unikanie produktów przetworzonych naszpikowanych substancjami antyodżywczymi, które odpowiedzialne są za magazynowanie tłuszczu i nie pozostają obojętne dla gospodarki hormonalnej. Ok, w takim razie czego unikać? Najbardziej podoba mi się zasada, którą stosuje niedoczynna tener personalna Jillian Michaels: „Jeśli coś nie miało matki ani nie wyrosło z ziemi, nie jedz tego”.
Skoro Hashimoto to dysfunkcja układu immunologicznego, warto zadbać o odporność jeszcze, gdy jesteś w ciąży. Ja piję napój probiotyczny. Inne sposoby to zajadanie się kiszonkami, czy stosowanie diety bogatej w antyoksydanty. Dbanie o odporność nie oznacza zawijania dziecka w 10 warstw i zaszycie się w 4 ścianach, ale spacery i przyzwyczajanie dziecka do aktywności fizycznej (a raczej zaszczepienie w nim miłości do ruchu…teraz z bólem serca przypominają mi się te nagminne zwolnienia z w-fu w podstawówce, pamiętasz?).
Badania opublikowane w Journal of Clinical Endocrinology and Metabolism wykazały powiązanie pomiędzy długotrwałą ekspozycją na substancje toksyczne (a dokładnej związki perfluorowane) obecne w kosmetykach, środkach czyszczących i niektórych tkaninach a zaburzeniami funkcjonowania tarczycy. Jeżeli widzisz potencjalne zagrożenie w chemii i stać Cię na to, zastanów się czy nie warto przejść na eko-sprzątanie i kosmetyki naturalne.
Wreszcie- czynnik najważniejszy i najbardziej zależny od Ciebie- zminimalizuj stres w otoczeniu dziecka. Tak, wiem. Łatwo mi mówić teraz, kiedy baby blues przede mną i kiedy nie mam jeszcze zielonego pojęcia o wychowaniu dziecka. Tylko spokój nas uratuje 😉
Jestem ciekawa, jak to wygląda u Was – czy Wasze dzieci odziedziczyły niedoczynność? Jak sobie z nią radzicie? A może to Wy dostaliście niedoczynność w prezencie od kogoś z rodziny?






3 komentarze
Osobiście Hashimoto odziedziczyłam po obu babciach i co prawda mam dopiero 17lat, ale kwestia dziedziczenia martwi mnie najbardziej. Nie chciałabym w przyszłości, powiedzieć mojemu dziecku, że jest chore, bo ja jestem.
Moja córcia na szczęście nie odziedziczyła po mnie niedoczynności 😉
[…] pozbawione kontaktu „skóra do skóry”, a który jest tak ważny w budowaniu więzi i odporności dziecka. Zdążyłam tylko przelotem dać jej pierwszego buziaka. Dopiero osiem godzin później mogłam […]