„Nie chce mi się”, „nie mam siły”, „i tak to nic nie zmieni” , a zaraz pytanie „jak schudnąć?” – tak często wyglądają Wasze wiadomości. Gdy je czytam, uśmiecham się szeroko, bo jestem tutaj zupełnie niepotrzebna – już same zdiagnowałyście swój problem: BRAK MOTYWACJI. Dziś przedstawiam Wam zestaw praktycznych narzędzi aktywizacji niedoczynnych, czyli jak się ogarnąć i wziąć sprawy w swoje ręce.
Niektórym wystarczy tylko: rusz się, nikt nie zrobi tego za Ciebie!
Być może skorzystasz z mojej metody…
Gdy zaczynam nowy etap w życiu, zawsze dbam o to, żeby dokładnie przeanalizować to, co miało miejsce w przeszłości i wyciągnąć z tego pozytywne wnioski. Tak samo warto wziąć pod lupę „erę leniucha”, zanim rozpoczniesz „erę aktywnie niedoczynnej”. Może Ci w tym pomóc narzędzie, które najczęściej stosuje się w marketingu i zarządzaniu – analizę SWOT. Wystarczy, że weźmiesz czystą kartkę i podzielisz ją na cztery części – mocne strony, słabe strony, możliwości i zagrożenia. Jeśli łatwo Ci przyswajać wiedzę stosując kolorowe karteczki, nie zawahaj się ich użyć – wnioski na pewno uktwią Ci w pamięci. Bądź ze sobą do bólu szczera. Oto przykładowa analiza SWOT:
Spójrz teraz na swoje mocne strony – możesz być z nich dumna! To właśnie nimi posłużysz się, gdy trzeba będzie pokonać… no właśnie, Twoje słabe strony. To są rzeczy, które zależą tylko i wyłącznie od Twojego nastawienia i działań, które podejmujesz. I to właśnie od eliminacji tych czynników powinnaś zacząć metamorfozę. Chyba nie liczyłaś na to, że wystarczy „po prostu zacząć ćwiczyć”? Aktywność to styl życia:) Jeśli chcesz czuć się świetnie, obierz holistyczne podejście.
Przygotuj oddzielną kartkę i zastanów się jak możesz rozprawić się z przeszkodami. Możesz to zrobić tak jak ja, za pomocą chmury pomysłów:
Pewnie dojdziesz do podobnych wniosków – rozprawiając się ze słabymi stronami udało mi się wyeliminować połowę zagrożeń! Teraz już znasz pułapki, które na Ciebie czyhają. Skoro jesteś ich świadoma, możesz już przejść do etapu celebrowania przygotowań. Oto 10 przykazań każdego niedoczynnego, który wkróce będzie chwalił się metamorfozą.
1. Nie mów nikomu o tym, co zamierzasz. A najlepiej – utrzymaj informację o tym, że ćwiczysz w sekrecie. Dopiero się zdziwią!
2. Koniecznie zrób sobie selfie „przed” – stań w samej bieliźnie (najlepiej czarnej) przed lustrem. Jeszcze lepiej jeśli to zdjęcie zrobi Ci ktoś inny – pamiętaj, żeby zrobić zdjęcie i z przodu i z tyłu.
3. Chwyć za centymetr i zmierz się w biodrach, na brzuchu, pod piersiami i wskocz na wagę. Powtarzaj co tydzień i zapisuj wyniki w jednym miejscu – w arkuszu Excela lub pamiętniku Twojej metamorfozy!
4. Znajdź sobie kompana do ćwiczeń – pamiętaj tylko, żeby nie była to super fit koleżanka przy której będziesz się czuć tak atrakcyjna jak worek ziemniaków. Masz skupić się na przyszłości. Dlatego najlepiej zacznij z kimś, kto boryka się z podobnymi problemami. Wtedy odpowiedź na Twoje „nie chce mi się” znajdziesz w drugiej osobie:
-Ej Kacha, dziś serio nie mam siły. Nie idziemy.
-Chyba żartujesz? Ja i tak idę.
– No dobra, to ja też!
Głupio Ci teraz? Czasami wstyd też może być dobrą motywacją:)
5. Znajdź hejtera. Serio. Nikt tak nie motywuje jak osoba, która źle Ci życzy (wiem, co mówię!). Nic tak jej/jego nie zaboli jak Twój sukces – dlatego za każdym razem, gdy pomyślisz, że Ci się nie chce, zrób to dla tej osoby. Dla bezcennej miny na jej twarzy, gdy ją miniesz po przemianie. Oczywiście, nie polecam żyć przeszłością i hodować w sobie negatywnych emocji, ale wyraz twarzy hejtera = satysfakcja gwarantowana 😉
6. Wybierz się na sportowe zakupy – jeśli zainwestujesz trochę kasy w sportowe ciuchy, później będzie Ci szkoda ich nie zakładać:)
7. Zaczynaj każdy tydzień od zakupu 2 zgrzewek wody niegazowanej. Postaw je w korytarzu. Potykaj się o nie. Niech przypominają Ci o tym, że czas na trening.
8. Spójrz na swój grafik i rozplanuj treningi. Zacznij od 3 razy w tygodniu, zawsze pozostawiając sobie dzień na regenarcję.
9. Jeśli jesteś maniaczką technologii, zainstaluj sobie darmową aplikację MyFitnessPal – dzięki niej będziesz wiedziała ile węglowodanów, białka, tłuszczy powinnaś jeść w każdym posiłku. I ile spaliłaś podczas treningu:)
10. Zapoznaj się z metmorfozami innych. Wystarczy wejść na fanpage Ewy Chodakowskiej lub na stronę typu Weilos. Kto wie, może wkrótce i Ty tam wylądujesz!
Gotowa? No tak, oczywiście, pojawiają się obawy…
„Jestem tak gruba, że w życiu nie pokażę się na siłowni” – Nie wybieraj się do fitness klubów obleganych przez modelki i Kenów. Zainteresuj się osiedlowymi siłowniami, włóż bluzę z kapturem, słuchawki na uszy i rób swoje. Nie oglądaj się na nikogo. Chyba, że ktoś podejdzie i pomoże Ci poprawić technikę ćwiczeń:)
„Nie mam kondycji. Jak nie narobić sobie wstydu?” – A kto będzie Cię oceniał? Ja zawsze podziwiam tych, którzy mają najtrudniej. Zacznij od ćwiczeń w domu lub…wiesz, co? To idealny moment, teraz gdy zrobilo się ciepło, możesz zacząć od szybkich spacerów na świeżym powietrzu – codziennie zwiększaj dystans i prędkość. Zauważaj, że możesz więcej:) We wrześniu na pewno będziesz już gotowa na silownię.
„Jestem chronicznie zmęczona” – jak większość z nas. Tutaj dużo zależy od dociekliwości Twojego lekarza, ale też Twojej systematyczności w ćwiczeniach i eliminacji słabych stron. Absolutnie nie dawaj z siebie 100%, nie przekraczaj granic wytrzymałości. Chcesz zadbać o swoje zdrowie, a nie zostać kulturystką. Wystarczy, że dasz z siebie 65%. Możesz być dumna!
„Mam małe dzieci” – ona też:
[youtube https://www.youtube.com/watch?v=55nsn8x4pNA]
A zatem…czas przejść do praktyki! Nie, nie jutro! Zaczynamy wprowadzać zmiany od TERAZ:)
Nie jesteś w tym sama!
Jak sobie radzisz z brakiem motywacji? Podziel się w komentarzach!


































