ciąża

Lady-Comp

napisała Daria Kikoła 16 maja 2015 1 komentarz
lady-comp-a-hashimoto-aktywnie-z-niedoczynnoscia

Gdy endokrynolog zadała mi pytanie „a pani wie, że to Hashimoto?”, wzruszyłam tylko ramionami. Pomyślałam: ogarnę to, poczytam w necie i jakoś to będzie, zresztą spodziewałam się tego – 90% niedoczynnych cierpi na przewlekłe zapalenie tarczycy typu Hashimoto, wielu z nas nie trafi na lekarza, który potrafi je zdiagnozować. Jednak po chwili pani doktor dodała złowieszczo „nie wolno pani stosować antykoncepcji hormonalnej”. I chociaż wtedy stały związek zajmował jedno z ostatnich miejsc na liście moich życzeń, wiedziałam, że w przyszłości będę musiała wrócić do tego tematu, gdy pojawi się „Ten Jedyny”.

yaz

I oto jest. Jeśli chcesz mi powiedzieć, że czegoś nie mogę, muszę najpierw to zrozumieć, żeby Ci uwierzyć. Znam pełno Hashimotek, które codziennie łykają „pigułę” i owszem, nie zaszły w ciążę. Ale od żadnej z nich nie usłyszałam też, że ma dobrze dopasowane tabletki i czuje się po nich świetnie. Sama przez 5 lat przyjmowałam tabletki IV generacji, popularne Y**, które mają być wkrótce wycofane z obiegu w USA i Kanadzie, lecz u nas są wciąż nagminnie przepisywane przez ginekologów, którzy nie kwapią się by wcześniej wysłać nas na badanie poziomu hormonów i adekwatnie dobrać antykoncepcję. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzeniem, że to właśnie tabletki antykoncepcyjne zaogniły moje Hashimoto. 

Dlaczego nie mogę i nie chcę stosować antykoncepcji hormonalnej jako Hashimotka? 

1. Już sama niedoczynność tarczycy podarowała mi w prezencie dodatkowe kilogramy – tak, jestem wdzięczna losowi, bo motywuje mnie to do pracy nad sobą. Ale nie widzę sensu w sięganiu po środek, który dodatkowo zatrzymuje wodę w organiźmie wywołując efekt puchnięcia i szybującej wagi.

2. Kiedy czujesz się jak pontonik, nie masz ochoty patrzeć w lustro – jesteś tak radosna jak typowa pogoda w Wielkiej Brytanii. Jeśli chwilowo przegrywasz walkę z niedoczynnością lub jesteś zmęczona faktem, że nasz „stan” wiąże się z pewnymi ograniczeniami istnieje szansa popadnięcia w depresję. Ostatnią rzeczą, której potrzebujesz to zastrzyk hormonów, który rozhuśta nastrój i odbije się na najbliższym otoczeniu.

3. Niska samoocena to też niskie libido. Brak ochoty na seks to też jeden z najczęściej występujących efektów ubocznych przyjmowania antykoncepcji hormonalnej. Wymyślanie kolejnych wymówek „kochanie, nie dziś, boli mnie głowa, jestem zmęczona, odłóżmy to na za tydzień” – nie, dziękuję!

4.  Suzy Cohen, amerykańska farmaceutka nazywa tabletki antykoncepcyjne „lekami-rabusiami” – to właśnie one okradają nas z selenu, cynku i tyrozyny, które są odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie tarczycy .

5. Hormonalny zamęt. Tabsy zatrzymują naturalną produkcję estrogenu i progesteronu poprzez mechanizm ujemnego sprzężenia zwrotnego. Atakujemy swoje ciało syntentycznym estrogenem i progesteronem, przez co ich naturalna produkcja przechodzi w stan „uśpienia”, nie dochodzi do owulacji, a wyściółka macicy robi się coraz cieńsza. Nadmiar estrogonów zwiększa poziom tyreoglobuliny (TBG) – białka, które transportuje hormony tarczycy po całym ciele. Niby wszystko brzmi pięknie, ale nie zapominajmy, że te białka muszą mieć co transportować – jeśli naszych fT3 i fT4 jest za mało, wtedy zaczynamy odczuwać całą gamę objawów niedoczynności.

6. Auto-atak. Przyjmując antykoncepcję hormonalną oszukuję organizm i wprowadzam go w stan pseudociąży, co skutkuje polaryzacją immunologiczną – dominacją ramienia układu odpornościowego Th2 nad Th1 i tym samym wzmożeniem autoagresji organizmu.

7. Wypełniacze. Zapalenie typu Hashimoto zoastrza się także przy spożywaniu substancji, które mogą uczulać – należy do nich laktoza, substancja wypełniająca znakomitą większość tabletek antykoncepcyjnych.

8. Wiele z nas jest przy okazji hiper-pro! Wysoki kortyzol i wysoka prolaktyna (hormony stresu) często skutkują zanikiem owulacji, bezpłodnością lub trudnościami z zajściem w ciążę. Możesz na to machnąć ręką i zacząć martwić się, gdy będzie za późno. Ja nie machnęłam – przyjmuję Dostinex, obserwuję swój cykl i chcę dać sobie realną szansę na zdrowe dziecko – oczywiście, w trochę dalszej przyszłości;). Przyjmując leki na wyrównanie prolaktyny obniżasz skuteczność antykoncepcji hormonalnej – jedno wyklucza drugie.   

CO NAM POZOSTAJE?

Z tym pytaniem wybrałam się do pani ginekolog, która przywitała mnie z uśmiechem i odpowiedziała: „oj kochanieńka, to jest idealny wiek na dziecko, więc lepiej zacznij łykać kwas foliowy”. Tak, uwielbiam dzieci, dlatego założyłam Fundację Ocaleni, żeby chronić ich praw – nie jestem jeszcze jednak gotowa na świadome i szczęśliwe macierzyństwo.

„Są jeszcze prezerwatywy…” – powiedziała pani doktor, jakby chciała dodać „i wątpliwa przyjemność”. Nie mogłam pogodzić się z myślą, że niedoczynność tarczycy znów musi stanowić ograniczenie i to w jednej z najważniejszych sfer – w sferze intymności i bliskości z partnerem.

„Albo kalendarzyk…” Moim pierwszym skojarzeniem był piękny obrazek wielodzietnej rodziny na niedzielnej mszy… I wtedy mnie olśniło! Dlaczego nie wrócić do korzeni? Dlaczego zamiast faszerować się hormonami, nie zaufać naturze i zacząć uważnie obserwować moje ciało? 

Wróciłam do domu i zaczęłam przeglądać fora internetowe.

Wtedy natknęłam się na artykuł „Antykoncepcja przy chorobach tarczycy – Lady Comp”  – czyżby strzał w dziesiątkę? Lady Comp to komputer cyklu, który poprzez codzienne pomiary temperatury ciala i porównanie przebiegu cyklu z bazą ponad miliona cykli potrafi wyznaczyć dni płodne i niepłodne, co zapewnia nam 99,3% skuteczność według wskaźnika Pearla. 

IMG_2617

Dzięki uprzejmości generalnego dystrybutora Lady-Comp w Polsce będę mogła zdawać Wam relację z testowania tego produktu. Uważam to za wspaniałą szansę by skończyć z inwazyjnymi metodami antykoncepcji i zacząć myśleć oraz działać holistycznie. Tarczyca reguluje funkcjonowanie całego organizmu, dlatego leczenie objawów niedoczynności powinnyśmy zacząć właśnie od zmian w aspektach, których ona dotyka – nie tylko kwestiach żywienia, stanu skóry i włosów, aktywności fizycznej, czy obecności chemikaliów w naszym otoczeniu, ale także naszej płodności.

Pozdrawiam Was świątecznie 🙂 

1 komentarz

Marry 16 maja 2015 z 22 h 01 min

A ja bym bardzo chciała stosować lady comp, ale mam PCO,hiperandrogenizm->trądzik od 10lat(tak, serio, miałam 6dermatologów, a jestem kosmetologiem z armią kosmetyków i urządzeń), niedoczynność dążącą do Hashi i stwierdzony brak owulacji. Muszę przyjmować hormony by usypiać jajniki(by nie powiększać PCO) i by zmniejszyć androgeny->trądzik(wciąż jest,mimo nuvaring od 3 lat). Jak będziemy gotowi na dziecko (może grudzień) to gin-endo ustawia leczenie i może wtedy zakupię lady comp by wiedzieć czy udało się by była owulacja(pierwsza w życiu). Pozdrawiam Niedoczynne i PCO-wiczki!

Odpowiedz

Podziel się opinią!