żywienie

Celiakia — czy ten problem dotyczy także niedoczynnych?

napisała niedoczynna 22 listopada 2018 1 komentarz

Nieszczęścia lubią chodzić parami. Przekonałam się o tym, gdy w pakiecie z niedoczynnością otrzymałam insulinooporność. Jest jednak jeszcze jedna choroba, która szczególnie upodobała sobie chorych na Hashimoto i mówi się o tym stanowczo za rzadko. Dlatego postanowiłam dołączyć do akcji informacyjnej laboratorium testDNA na temat współwystępowania Hashimoto i celiakii.

Celiakia to choroba trzewna o podłożu autoimmunologicznym, charakteryzująca się trwałą nietolerancją glutenu, która występuje u osób z predyspozycją genetyczną. Gdy osoba chora na celiakię spożywa gluten, dochodzi do zanikania kosmków jelita cienkiego, a w konsekwencji wchłanianie podstawowych składników pokarmowych – białek, tłuszczów, węglowodanów, witamin i minerałów zostaje zaburzone.

To wszystko przez tarczycę celiakię…

Zawsze wyobrażałam sobie, że kontakt z glutenem dla osoby chorej na celiakię jest śmiertelnym niebezpieczeństwem i byłam przekonana, że w każdym przypadku wywołuje ostrą reakcję jak kontakt alergika z orzeszkami. Dlatego od razu wykluczyłam taką możliwość u siebie – te reakcje były mi obce, a problem po prostu nie mógł mnie dotyczyć.

Tymczasem objawy takie jak:

-mgła mózgowa

-stany depresyjne

-anemia

-podwyższony poziom cholesterolu

-bóle stawowe

-problemy skórne

-problemy z płodnością i poronienia nawykowe

-bóle i wzdęcia brzucha

tak często zrzucamy na niedoczynność lub Hashimoto. Jeśli mówisz o nich swojemu endokrynologowi, a wychodzisz z gabinetu tylko z receptą na euthyrox, to nie jest w porządku. 95% chorych na celiakię jeszcze nie wie o chorobie. 1 na 30 chorych na Hashimoto choruje też na celiakię, a ryzyko wystąpienia tej choroby jest u nas 10-krotnie wyższe niż u innych. Dlatego w idealnym świecie każdy chory na Hashimoto od razu byłby kierowany na badanie predyspozycji genetycznej do celiakii. W rzeczywistości powinniśmy chociaż zostać ostrzeżeni o możliwości współwystępowania celiakii i jej konsekwencjach – zwiększeniu ryzyka niedożywienia, osteoporozy i nowotworu układu pokarmowego (chłoniak jelita cienkiego występują 40 razy częściej u osób z celiakią niż w ogólnej populacji).

Test predyspozycji genetycznej to pierwszy krok

Gdy otrzymałam propozycję zrecenzowania testu genetycznego, szczerze mówiąc — myślałam, że nie będzie mi ono potrzebne. Pamiętam, jak dużym zaskoczeniem była dla mnie diagnoza insulinooporności. Czy kolejna niespodzianka to nie byłoby zbyt wiele? Uważam jednak, że lepiej jest wiedzieć i działać 🙂

Dostałam do przetestowania pakiet “Zdrowe jelita”, który obejmował badanie genów związanych z celiakią – DQ2, DQ2.5 oraz DQ8 oraz dwóch zmian w genie LCT odpowiedzialnych za nietolerancję laktozy. W przesłanym pudełeczku znajdował się zestaw do pobrania próbek: wymazówki, sterylne rękawiczki i papierowe opakowanie oraz zaadresowana koperta zwrotna. Samo wykonanie próbki nie trwało dłużej niż 2 minuty i polegało na pobraniu wymazu z policzka. Na stronie https://www.testdna.pl/kurier/ zamówiłam bezpłatnego kuriera, który odebrał próbki.

Po tygodniu na skrzynkę e-mail otrzymałam wynik dotyczący predyspozycji genetycznej do wystąpienia celiakii:

 

Wraz z raportem z badań dostałam także zalecenia lekarskie i dietetyczne. Ten wynik oznacza, że jestem narażona na wystąpienie celiakii, ale to nie oznacza, że na 100% ją mam. Gdyby w tym badaniu nie wykryto żadnego haplotypu powiązanego z celiakią, mogłabym odetchnąć z ulgą – na tym etapie jej ryzyko zostałoby wykluczone raz na zawsze. W obecnej sytuacji wykluczenie celiakii nie jest jednak takie proste. Laboratorium testDNA przesłało mi rekomendowany schemat diagnostyki, którym dzielę się z Wami poniżej:

Diagnostyka celiakii – co dalej?

W mojej głowie od razu pojawiła się masa pytań:

Jak mam interpretować ten wynik? Jaki jest sens robienia badań genetycznych, skoro i tak do wykluczenia celiakii potrzebuję teraz badań krwi? Ile to wszystko będzie mnie kosztować? Czy już w tej chwili powinnam odstawić gluten? Dlaczego mój endokrynolog nawet o tym nie pomyślał…?

Moje wątpliwości cierpliwie rozwiała w rozmowie telefonicznej pani Aleksandra z testdna.pl:

„Celiakii nie da się zdiagnozować jednym badaniem (gdybyśmy zaczęli od przeciwciał to i tak musielibyśmy zrobić albo badanie genetyczne, albo biopsję jelitową, a jeśli ograniczamy gluten czy mamy wczesny etap choroby to te badania nie wyjdą wiarygodnie).

Celiakia może uaktywnić się w każdym momencie naszego życia np. pod wpływem silnego stresu czy ciąży, badanie przeciwciał czy biopsja pokazują aktualny stan i nie wykażą czy w przyszłości możemy zachorować na celiakię czy nie, natomiast jeśli wynik badania genetycznego nie wykaże żadnego z genów, na tej podstawie można wykluczyć chorobę raz na zawsze i oszczędzić sobie regularnego kontrolowania przeciwciał, co jest dość kosztowne. Ma Pani gen DQ 2,5 — to oznacza predyspozycję do rozwoju choroby. Aby diagnoza była pełna należy wykonać badania z krwi — całkowity poziom IgA i przeciwciała anty-tTG2 i EMA w klasie IGA (koszt ok 200-250 zł, jeśli okazałoby się, że ma Pani niedobór całkowitego IgA to przeciwciała anty-tTG2 i EMA należy powtórzyć w klasie IgG (koszt ok 150 zł) prywatnie.

Posiadając pozytywny wynik badania genetycznego teoretycznie powinna Pani dostać skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu na badania w ramach NFZ jednak lekarze raczej nie są chętni na kierowanie na te badania, ponieważ są drogie, przeważnie kierują do gastrologa, do którego czeka się kilka miesięcy w kolejce…

Jeśli nie je Pani glutenu to niestety wyniki badań nie wyjdą wiarygodnie przy diecie bezglutenowej serologia służy bardziej do kontrolowania diety (czy jest poprawnie stosowana). Aby wyniki krwi wyszły wiarygodne należy spożywać gluten przynajmniej przez 6 tygodni codziennie. Jeśli po 6 tygodniowej prowokacji glutenem okazałoby się, że przeciwciała są w normie, a wiemy, że jest gen to wtedy mamy informację, że musimy kontrolować ich poziom raz na 2-3 lata optymalnie raz do roku, ponieważ tak jak wspomniałam, celiakia może się uaktywnić w każdym momencie np. podczas choroby, stresu, ciąży”.

(Bez)glutenowa rewolucja

W tym momencie olśniło mnie. Tak jak pisałam w artykule „W ciąży z niedoczynnością tarczycy?!” usłyszałam kiedyś od endokrynologa, że „raczej nie będę mieć dzieci”. Jednak, gdy tylko dowiedziałam się o niedoczynności, profilaktycznie przeszłam na dietę bezglutenową. Wspierałam się też pomocą dietetyka. Po ponad roku bez glutenu czułam się znacznie lepiej. Gdy wyniki poprawiły się, mój organizm zdecydował, że to jest dobry czas – i tak powitaliśmy na świecie małą M.

Jednak po jej narodzinach, przyznaję ze skruchą, odpuściłam kwestię glutenu. Wtedy z moim układem trawiennym zaczęły dziać się dziwne rzeczy – coraz częściej było mi niedobrze i przeżywałam „rewolucje” po spożyciu makaronu, pieczywa i innych produktów zawierających mąkę pszenną. Nie będę zagłębiać się w szczegóły, ale podświadomie chciałam zignorować ten problem i przypisywałam go stresowi związanemu z nową rolą. Teraz wiem, co mogło być przyczyną.

Gluten a Hashimoto – czy odstawiać w ciemno?

Obecnie czekam na wyniki przeciwciał EMA w klasie IGA, antytTG2 oraz całkowitego poziomu immunoglobuliny A.  Będę Was informować o wynikach 🙂 Wiem, że po pełnej diagnozie na pewno powrócę do diety bezglutenowej, ale od wyniku zależy, czy będę musiała zachować 100% reżim – celiakii nie można wyleczyć farmakologicznie, ale jedynie unikając kontaktu z glutenem w każdej postaci.

Kwestia spożywania glutenu tworzy podziały między nami, niedoczynnymi. Część z nas decyduje się na ekstremum – zupełne odstawienie glutenu „w ciemno”. Druga część „je wszystko”, zachowując umiar i kierując się zdrowym rozsądkiem. Bardzo często otrzymuję zapytania, czy jestem zwolenniczką rutynowego odstawienia glutenu i jeśli tak, to jak radzę sobie psychicznie z tymi ograniczeniami – wiele z Was przyznaje, że to ograniczenie bez 100% pewności jest ponad Wasze siły.

Całkowicie Was rozumiem, bo odstawienie glutenu nie jest tylko zrezygnowaniem z produktów, do których się przyzwyczailiśmy. To cały proces planowania żywieniowego w celu uniknięcia niedoborów. Nie chodzi przecież o to, żeby rzucić się na produkty na bazie skrobi pszennej pozbawionej glutenu, kukurydzy czy ryżu, których składniki odżywcze nie są bardziej wartościowe niż np. produkty pełnoziarniste.  Etykieta „produkt bezglutenowy” wcale nie oznacza zdrowszy, wystarczy spojrzeć na skład – często śmieję się (to raczej taki śmiech przez łzy), że możemy tam odnaleźć całą tablicę Mendelejewa.

To jest właśnie moje podejście do kwestii całkowitego rezygnowania z glutenu – najpierw pełna diagnostyka, odpowiednie przygotowanie (pomoc dietetyka lub samodzielne zaplanowanie posiłków tak, aby miały jak najwyższą wartość odżywczą – w szczególności należy uwzględnić źródła witaminy D, witamin z grupy B, wapnia i żelaza) i wreszcie – konkretne i konsekwentne działania.

Chciałabym zachęcić do testów wszystkich niedoczynnych oraz osoby z Hashimoto, które podejrzewają u siebie możliwość wystąpienia celiakii. Jeśli kiedykolwiek „na próbę” odstawiliście gluten i po kilku miesiącach czuliście znaczną poprawę samopoczucia to jest solidna przesłanka do badań. Tak jak wcześniej wspominałam – lepiej jest wiedzieć i działać 😊

Z okazji nadchodzącego Czarnego Piątku laboratorium tesDNA.pl przygotowało rabat 50 zł dla Niedoczynnych. Możecie z niego skorzystać pod tym linkiem 23-25 listopada, do czego serdecznie Was zachęcam 😊

Ps. To także dobry pomysł na prezent na gwiazdkowy prezent dla Niedoczynnych 😉

Przeczytaj

1 komentarz

Co kupić pod choinkę niedoczynnej/niedoczynnemu? Święta 2018 :) - Niedoczynna 18 grudnia 2018 z 13 h 20 min

[…] zaczęłam czuć się znacznie lepiej – ostatnio dowiedziałam się dlaczego – mam bezobjawową celiakię, która lubi dosięgać osoby z Hashimoto. Polecam jako prezent pakiet „Zdrowe […]

Odpowiedz

Podziel się opinią!